Sutasz - kilka rad dla początkujących

czwartek, stycznia 30, 2014

Miałam ostatnio okazję przeanalizować sporo prac początkujących sutaszystek i muszę stwierdzić, że mam bardzo mieszane uczucia. Prace są różne, jedne lepsze, inne gorsze. Wiem, że nie każdy od razu jest mistrzem, zwłaszcza że haft sutaszowy to nie jest przysłowiowa bułka z masłem. Na pewno do tematu jakości biżuterii sutaszowej będę wracała jeszcze nie raz. Jednak dziś zamiast się wymądrzać, postanowiłam przygotować dla Was kilka podstawowych rad. To coś, czego ja nie znalazłam, kiedy zaczynałam. W zebraniu tych mądrości pomogły mi moje zdolne koleżanki po fachu. Mam nadzieję, że Wam się przydadzą, a Wasza przygoda z tą techniką biżuteryjną stanie się łatwiejsza.


1. Trening czyni mistrza - wiem że to mocno nadużywany tekst, ale taka jest prawda. Ta technika wymaga czasu, nie da się tego zrobić szybko. Czasami jeden kolczyk szyje się kilka godzin. Na początku zawsze wszystko trwa dłużej. Uzbroi się w cierpliwość a doczekasz się efektów.







2. Zaczynaj od najprostszych wzorów - najgorsze co możesz zrobić to wystartować z bransoletą czy naszyjnikiem. Na bank wyjdzie Ci z tego coś co nie przypomina sutaszu, a czego potem będziesz się wstydzić. Mała, prosta forma pozwala opanować sznurki, które potrafią być mocno niesforne.




3. Dobre sznurki to podstawa - ważne jest też żeby same sznurki były dobrej jakości czeska Pega, albo gruby chińczyk (tak go nazywamy w kręgach sutaszowych) dostępny w dobrych sklepach internetowych. Zdecydowanie najlepiej się szyje jak sznurki są proste i niepoplątane. Jeżeli masz możliwość trzymaj je na szpulkach, albo delikatnie zwinięte w woreczkach strunowych. Jeżeli to nie pomoże to zawsze można je delikatnie przeprasować. Zdradzę Ci mój patent. Prostownica do włosów sprawdza się w tym wypadku idealnie.



4. Recykling biżuteryjny - jeżeli dopiero się uczysz i nie chcesz wydawać pieniędzy na koraliki to zajrzyj do swojej szkatułki, albo zapytaj mamy i babci. Na pewno mają jakieś zerwane albo od lat nienoszone korale, które świetnie się do tego nadają. Taka moja mała uwaga jest taka, że stare, plastikowe, kiepskiej jakości perły nigdy nie wyglądają dobrze i jak dla mnie to zawsze potęgują kiepski wygląd pierwszych prac.



5. Drobne koraliki muszą być równe - na początku nie zwracałam na to uwagi, ale to bardzo wpływa na wykonanie i estetykę pracy. Te drobne koraliczki, które się wszywa między sznurki lub wyszywa nimi “murki” muszą być równe, bo inaczej zaburzają całą formę pracy.



6. Dobór kolorów - to bardzo ważna rzecz. Oczywiście nie bój się eksperymentować. Czasem kontrasty się sprawdzają idealnie, ale jeżeli nie masz pomysłu lub nachodzą Cię wątpliwości to zajrzyj na strony, które oferują symulację zestawów kolorystycznych, Czasami to świetne miejsce do szukania inspiracji. Tutaj znajdziesz kilka takich stron.



7. Haftu sutaszowego się nie klei - haft to haft i z definicji polega na szyciu. Poza definicją szycie jest trwałe i utrzymuje formę waszej biżuterii. Niestety okazuje się, że sutasz klejony nie przejdzie próby wilgoci, co sprawdziła dokładnie moja koleżanka (tutaj).



8. Lampa błyskowa to zło - to, że w aparacie ktoś zamontował lampę błyskową nie znaczy, że trzeba jej używać Jeżeli zaczynasz swoją przygodę z biżuterią i chcesz ją pokazać na zdjęciach to rób je za dnia, w pobliżu okna, w naturalnym świetle. Zdjęcia robione wieczorem przy użycia flasha są paskudne i wręcz obskurne. Pamiętaj, że najlepsze jest białe tło, wystarczy kartka. Nie trzeba udziwnień i zdjęć robionych na obrusie, pościeli czy podłodze.



9. Poznaj minerały, kamienie i kryształy - przyjdzie taki moment, że skończą się koraliki wyszukane w szkatułkach i będziesz chciała zrobić koralikowe zakupy. Przejrzyj strony internetowe i dobre sklepy z minerałami, żeby potem nie zrobić sobie wstydu i nie pomylić turkusu ze zwykłym howlitem. Zobacz jak wyglądają prawdziwe kryształki Swarovskiego. Wyprawa do stacjonarnego sklepu z takimi elementami to dobry pomysł. Osoby, które tam pracują znają się na rzeczy i wiele Ci pokażą.



10. Ergonomia szycia - wierz mi, że to bardzo ważna rzecz. Kręgosłup i oczy trzeba szanować. Szyj najlepiej przy dziennym świetle lub dobrym oświetleniu Co jakiś czas rób przerwę i rozprostuj się. Ból pleców potrafi naprawdę dopiec.



11. Igła i nitka to zgrany duet? - Przy tym rodzaju haftu najlepsze są nici monofiliowe, czyli coś podobnego do żyłki. Można je kupić w pasmanterii czy internecie. Sprawdzają się najlepiej. Natomiast igła najlepsza jest długa, cienka i giętka. Wtedy idealnie można zszywać nawet najtrudniejsze zawijasy.


12. Idź na warsztaty - jeżeli masz taką możliwość to wybierz się na warsztaty, ale takie prowadzone, przez naprawdę doświadczoną osobę. Pamiętam, że jak sama na takie trafiłam to wiele rzeczy mi się w głowie rozjaśniło. Wiem, że kosztują czasem niemało, ale osoby, które je robią służą Wam swoją wiedzą i doświadczeniem. Nie dostały tego w prezencie, ale doszły ciężką pracą. Uszanuj to i czerp tyle wiedzy ile Ci potrzebne.




Przeczytaj też

22 komentarze

  1. Jeszcze nie probowalam sutaszu, ale po przeczytaniu Pani instrukcji, moze sie skusze... Dziekuje za rady, napewno wielu poczatkujacym sie przydadza... Ps. piekna robota.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeżeli moje rady się przydadzą to będzie mi ogromnie miło.

      Usuń
  2. Świetny wpis, na pewno przyda się tym, którzy raczkują w tej dziedzinie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gigi, jak ładnie to wszystko opisałaś :) normalnie nic dodać, nic ująć :) pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się to wszystko ująć w takiej pigułce. Dobrze mieć wskazówki, potem jest prościej. Ja zaczynałam po omacku i parę błędów sama popełniłam.

      Usuń
  4. super wpis! chciałabym kiedyś spróbować sutaszu, jednak nie mam zbyt wiele zapału do tego, bo chyba nie mam do tego drygu... ale może gdybym spróbowała... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergasz takie cuda na drutach i szydełku, że pewnie z opanowaniem sznurków nie będziesz miała większych problemów.

      Usuń
  5. Twoje prace są piękne!
    Ciekawy blog, dołaczam do obserwatorów:)
    Haft sutaszowy podziwiam na obrazkach:) i święta prawda...jak w każdej technice...trening czyni mistrza:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie było takich osób z takimi poradami jak ja zaczynałam przygodę z sutaszem ;) Bardzo fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też niestety na takie nie trafiłam.

      Usuń
  7. Bardzo fajnie zebrane i baaaardzo przydatne rady. Sama w sutaszu dopiero raczkuję i bardzo lubię takie wskazówki. Po przeczytaniu tego posta od razu pobiegłam po lepsze igły :) A propos dodanego ostatniego punktu - ja właśnie chciałam zacząć swoją przygodę z sutaszem, porządnie i od początku - tak jak się należy, więc wybrałam się na warsztaty i strasznie żałowałam wydanych pieniędzy. Miałam wrażenie, że warsztaty prowadziła osoba, która nigdy w życiu nie miała sama osobiście z sutaszem do czynienia. Na każde pytanie np. w jaki sposób doszyć kolejny element odpowiadała "tak jak Pani uważa". Jedyny plus pójścia na te właśnie warsztaty był taki, że pierwszy raz w życiu miałam sznurki w ręce i mimo złych wrażeń połknęłam bakcyla. Grunt to pójść na warsztaty profesjonalnie zorganizowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Trzeba uważać, żeby się nie naciąć na takich warsztatach. Warto sprawdzić w internecie bo wiadomo o prowadzące i jaki ma sutaszowy dorobek. Wiem, że niestety zdarzają się takie prowadzone przez osoby, które nie powinny tego robić. Cieszę się, że się nie zraziłaś i życzę powodzenia w tworzeniu ;)

      Usuń
  8. Jej, nawet nie wiedziałam, że pojawił się sutasz klejony! Nie wpadłabym na to:-). Co do kursu - on bardzo rozjaśnił mi w głowie, ale muszę przyznać, że już od początku "coś mi nie grało" i stwierdziałam, że ten sposób szycia się nie sprawdza, że trzeba to robić inaczej, co zreszta potwierdziały mi póżniej samouczki w sieci. Kobieca intuicja nie zawiodła:-). Dodam, że byłam na kursie organizowanym przez renomowany sklep z akcesoriami do wyrobu bizuterii:-) Tak bywa. Pozdrawiam. Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kursów to niestety, teraz jest plaga takich darmowych, lub za przysłowiowe 20 zł, gdzie uczą osoby, które same nie radzą sobie z techniką. Jeżeli chcemy iść na dobry kurs to niestety musimy się liczyć z tym, że będzie troszkę kosztował. ale otrzymamy fachową wiedzę.

      Usuń
  9. a ja myślałam że tylko mi się igły wyginają :) od kombinowania; fantastyczny blog z mnóstwem informacji :) choć już się trochę zajmuję sutaszem to i tak znalazłam kilka przydatnych sugestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zawsze mam zdeformowane igły. Dziękuję za miłe słowa. Ja też wyszukując różne informację dowiaduje się nowych rzeczy.

      Usuń
  10. Ale ten patent z prostownicą :) genialne, ja na to nie wpadłam a często sznureczki są skręcone... mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam już za sobą drobne próby. Oh szatany, sztany .... do spalenia :)
    Dzięki Twoim poradom może znowu się skuszę.
    Dziękuję :) i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba jestem na dobrej drodze , wszystko wedle punktow rozpoczelam procz pomyslu z prostownica a ja mialam jeszcze etap przeklenstw poki nie ujarzmilam sznurkow :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za dużo przydatnych rzeczy które rozjaśniają punkt widzenia o technice sutasz.jestem jak najbardziej zielona w te klocki ale próbuję, jestem zafascynowana taką biżuterią, szukam w internecie tu i ówdzie podpowiedzi, wskazówek jak szyć...Czuję że po 24 latach opieki nad niepełnosprawną córką muszę zacząć robić coś dla siebie,żeby ona miała nadal szczęśliwą mamę. Mieszkam na wsi i nie słyszałam żeby gdzieś w pobliżu były jakieś kursy, czy w internecie można znaleźć rzetelne, dobrze prowadzone kursy? Miło mi było przeglądać pani blog i czytać wiadomości, oglądać przepiękne prace. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive