#Foodporn, czyli moja pasja fotograficzna

piątek, marca 14, 2014

Pisałam Wam już nie raz, że oprócz tworzenia biżuterii, uwielbiam fotografować. To coś co fascynowało mnie od kiedy pamiętam. Mam ogromną słabość do starych fotografii i jako dziecko marzyłam, że kiedyś sama będę robić zdjęcia. To był czasy, kiedy aparaty były tylko analogowe a klisza droga. Więc marzenie musiało poczekać. Chwała fotografii cyfrowej, która znacznie ułatwiła sprawę. Teraz mam swój aparat i mogę pstrykać do woli. Znacie już moje biżuteryjne zdjęcia, które ciągle dopracowuję. Ale w zeszłym roku zetknęłam się z fotografią kulinarną i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Hasło foodporn stało mi się bardzo bliskie, a czasopisma kulinarne na stałe zagościły w moim domu. Czytam, oglądam i się inspiruję. Fotografia kulinarna ma w sobie coś magicznego. Tyle jest sposób pokazania pysznego jedzenia. Stylizacja całej scenki, dobieranie elementów. Nagle się okazuje, że zwykłe jajko sadzone czy grzanki mogą wyglądać niesamowicie. Na jednym ze szkoleń, ktoś powiedział, że jeżeli zdjęcia nie możemy określić jako foodporn, to lepiej nie wrzucać go do internetu. A wy ile razy widzieliście w internecie zdjęcia czyjegoś jedzenia, która wcale nie powodowało, że pociekła Wam ślinka? Powiem Wam, że kiedy po jednej z pierwszych sesji kulinarnej robiłam selekcję zdjęć i zobaczył to jedno idealne, to byłam z siebie ogromnie dumna. Poza tym zdradzę Wam moją tajemnicę. Fotografowanie jedzenia mnie nie peszy, a ludzi czasem tak. Chociaż nauczyłam się z tym walczyć. 







Przeczytaj też

4 komentarze

Blog Archive