Jak się ogarnąć, czyli moje próby zapanowania nad chaosem cz. 2

środa, marca 12, 2014

Pierwsza część mojego ogarniania czasu i przestrzeni pojawiła się w styczniu i donoszę, że tablica nadal wisi w kuchni i ma się świetnie. Organizowanie sobie tematów obiadowych dużo ułatwia. Przede wszystkim lepiej rozkładam sobie swój czas w tygodniu, a po drugie, ale i najważniejsze dla mnie, wspomaga zdrowe odżywianie. Takie planowanie, jak już pisałam, pomaga unikać fast foodów i innych wysoko przetworzonych dań. Ale ta kuchenna lista to dopiero początek. Sprawa list i planowania poszła dalej.


Sama się sobie dziwię, że tak wpadłam. Zawsze wydawało mi się, że to nie dla mnie. No przecież aż tak porządnicka i poukładana to ja nie jestem. Raczej taka spontaniczna, artystyczna dusza. Ale okazało się, że w pewnym momencie ilość różnych zajęć, spotkań i innych spraw na mojej głowie spowodowała, że trzeba było zapanować na tym chaosem. Jeszcze przed początkiem Nowego Roku, jak zwykle zaopatrzyłam się w niewielki kalendarz, taki w sam raz do torebki. Ale kiedy zaczęłam w nim zapisywać swój plan dnia, robić listy zakupów czy tego co mam zrobić danego dnia, to okazało się, że jest zdecydowanie za mały. I tak jeszcze na początku lutego powędrowałam na empikową wyprzedaż i zaopatrzyłam się w coś większego i bardziej pojemnego. No cóż, może bardziej czuć go w torebce, ale jest jak moje centrum dowodzenia. Pilne sprawy, pomysły, wszystkie inne informacje tam lądują. A poza tym jest kolorowy i zawsze wprawia mnie w dobry humor. 




Druga rzecz, która pomaga mi się zorganizować, ale już konkretnie w temacie blogowania, to lista, którą znalazłam na jednym z moich ulubionych blogów craftingowych - Heartmade. To blog burnout cheat sheet. Po prostu lista pomysłów, może być czasem zapasowa. Spisuje tam wszystkie pomysły na posty i około blogowe sprawy. W razie chandry, braku weny, albo kiedy (tak jak dziś) nic mi nie wychodzi. Pomysły są ulotne, a na szczęście papier jest cierpliwy i zapamięta za nas. Muszę Wam przyznać, że takie spisywanie tego co chodzi nam po głowie to świetna sprawa. Czasami wtedy nasze pomysły lepiej wyglądają. Nawet jeżeli nie są do realizacji na teraz, tylko na przyszłość to nic im się nie stanie, jak poleżą chwilkę. A coś co jest zapisane ma większą szansę na realizację. To nasze myśli materializują na papierze i czujemy mobilizację. Więc nie zapominajcie zapisywać wszystkiego co Wam wpadnie do głowy, bo nigdy nie wiadomo kiedy się Wam mogą przydać takie zapasowe pomysły.

Przeczytaj też

1 komentarze

  1. Super post !!!
    Ja też uwielbia planować , zapisywać i mieć wszystko pod kontrolą :-D Ładne zdjęcia , pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive