Substytuty sutaszu, czyli wyrób czekoladopobny

niedziela, marca 02, 2014

Niektórzy z Was mogą pamiętać czasy poprzedniego ustroju, kiedy nie było w sklepach nic, albo prawie nic, co zasadniczo nie robiło nikomu wielkiej różnicy. Potem staliśmy się wolnym krajem, dotarła do nas telewizja satelitarna, a z nią bloki reklamowe na niemieckich kanałach telewizyjnych, a tam wszystkie przepyszne czekolady, cukierni i inne. A co u nas w sklepach? Wyrób czekoladopodobny, landrynki, miętusy i basta. Wtedy taka pseudoczekolada nam wystarczała, no chyba, że ktoś miał na przykład wujka lub ciocię w Hamburgu. Wiem, że dość mocno teraz uogólniam, ale robię to specjalnie. Ale zacznijmy od postaw.

Sutasz - tak naprawdę to nazwa sznureczków, które są wykorzystywane w tworzeniu biżuterii. Są ona płaskie a ich osnowa zbiega się centralnie, tworząc tzw. jodełkę.

źródło. www.artfan.pl



Haft sutaszowy - to technika wykonywania biżuterii, która pierwotnie używana byla do tworzenia elementów ozdobnych np. przy mudurach. Co kluczowe dla całej sprawy, którą chcę poruszyć jest to haft, a zatem polega ona na łączeniu elementów za pomocą igły i nici. 


























I teraz na pewno zapytacie co ma wspólnego wyrób czekoladopodobny z haftem sutaszowym? A okazuje się, że całkiem sporo. Sutasz staje się coraz modniejszy, ale tak jak wspominałam wcześniej nie jest to tania biżuteria. Dlatego też w internecie pojawia się coraz więcej różnych tworów, które nazywane są sutaszem. I od razu chcę wyjaśnić jedno zanim rozpęta się burza. Wiem, że biżuteria wykonana techniką haftu sutaszowego jest niesamowita i także inspirująca. Nie mam także nic przeciwko temu, aby jej formę naśladować używając innych materiałów i technik. Zresztą uważam, że czasem daje to bardzo fajne efekty. Wszystko polega jednak na tym, żeby zaznaczyć, że nasz wytwór jest inspirowany daną techniką, w tym przypadku sutaszem. Ale nazwanie ich po prostu sutaszem jest według mnie nie fair. Zasada jest prosta. Opiszę ją Wam na przykładzie tworzenia w innej technice. Wyobraźcie sobie, że tworzycie coś z masy Fimo, macie już swoje wzory, pomysły, narzędzia, staracie się robić wszystko dokładnie i z dobrych materiałów. A potem natrafiacie na stronę w sieci, która nazywa się powiedzmy Fimo Art Gallery (wymyśliłam taką na potrzeby tego artykułu). Zaglądacie tam z ciekawości i nagle się okazuje, że ktoś tam robi całkiem ładne rzeczy, ale jest jeden problem. Zamiast masy Fimo używa zwykłej plasteliny. Owszem można z niej zrobić coś ciekawego, ale nie będzie tak trwałe, jak masa termoutwardzalna. Zawsze można znaleźć się ktoś kto się na tym nie zna, może się dać łatwo wprowadzić w błąd, bo nazwa strony sugeruje inny materiał. Podobnie jest z biżuterią sutaszową.

Ja sama natrafiłam na parę takich tworów w sieci. Muszę przyznać, że niektóre bliższe, a inne dość luźno związane z techniką, ale póki nie podpisuje się ich hasłem sutasz/haft sutaszowy to ja nie mam nic przeciwko. Na pierwszy ogień idzie sutasz klejony. O ile estetycznie zrobiony i z użyciem kleju odpornego na wilgoć a przede wszystkim jesteśmy poinformowani, że jest wykonany w ten sposób, to nie będę nikomu zabraniać. 


źródło: http://srebrnaagrafka.pl/

Kolejne są kolczyki, których zdjęcie znalazłam w internecie jeszcze zanim sama zaczęłam szyć i mimo, że to nie jest klasyczny sutasz, tylko wariacja to bardzo mi się spodobały. Są eleganckie, delikatne i mają piękny pastelowo-blady kolor. Nie pamiętam jak były podpisane bo to było jakieś 4 lata temu, ale naprawdę super wyglądają. To przykład tego, jak można sposób wykonywania biżuterii sutaszowej można przenieść z powodzenie na inne materiały. Takie inspiracje są zdecydowanie na tak.


źródło: wizaz.pl

Kolejny twór powołujący się na hasło sutasz to tzw. sutasz cernitowy (pomysł Inaurem) lub sutasz fimo. I tutaj wracamy do tematu mas plastycznych. Przemyślałam sobie to rozwiązanie i faktycznie te ślimaczki aż się proszą o próbę w takiej masie. I zobaczcie sami, że mogą wyglądać świetnie. Nie do końca jednak przekonuje mnie ta nazwa, bo słowa cernitowy i fimo mogą ludziom niewiele mówić, zwłaszcza, że sutaszowe sznurki też mają różne nazwy bo są z różnych przędzy. Jak dla mnie to np. kolczyki z masy fimo (czy innej) inspirowane haftem sutasz to odpowiednie wyjaśnienie. 

źródło: http://decomama-pl.blogspot.com/

I na koniec coś co znalazłam kiedyś na Pintereście a potem też na allegro to metalowe, powlekane odlewy naśladujące sutasz. Niestety tutaj często nazywane są one po prostu “kolczyki sutasz” i tyle. Kosztują około 15 zł i ładnie błyskają. No złe nie są, ale z sutaszem mają tyle wspólnego co nic. 



źródło: pinterest.com

Tak naprawdę ten artykuł napisałam z dwóch powodów. Po pierwsze po to by pokazać jak można się zainspirować i zrobić z tego coś ciekawego (ale nie przestanę powtarzać, że to musi być zrobione porządnie). Po drugie po to byśmy byli uczciwi wobec siebie, innych twórców oraz klientów (jeżeli sprzedajcie Wasze wyroby). 







Przeczytaj też

12 komentarze

  1. Nie żebym się czepiała, bo widzę, że nie robisz niczego, żeby mnie skrytykować lub obrazić, ale uważam, że pokazywanie wyrobów decomamy i podpisywanie tego sutaszem cernitowym też nie jest fair. Ostatnio dużo dało mi do myślenia i podpisuję gdzie się da, że mój sutasz cernitowy jest z modeliny (bo czytelnicy często nie dostrzegają tego na zdjęciu), ale fakt jest taki, że ta nazwa odnosi się tylko do mojej biżuterii, bo a) byłam pierwsza i b) używam cernitu, a decomama fimo i nigdy w ten sposób tego nie podpisywała.
    Rozumiem wszelkie zarzuty, ale przykro mi, że do mojej nazwy podpięto kogoś innego.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Agata
    www.inaurem.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, rozumiem. Wiesz co dyskutowałam o tych przypadkach z koleżankami, które zajmują się rękodziełem i wywnioskowałyśmy, że to jest taka ogólna nazwa. Zrobię poprawkę w tekście odnośnie fimo i modeliny. Wielkie dzięki za wyjaśnienie.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, tak dla wyjaśnienia jeszcze. Nazwałam swoją metodę sutaszem cernitowym, bo jest nim inspiorowana i używam masy termoutwardzalnej cernit. Nigdy nie chciałam nikogo urazić i odbierać sutaszystkom ich racji. Dla mnie było oczywiste czym jest cernit. Teraz już wiem, że nie wszyscy wiedzą i tłumaczę, ale na przykład nigdy nie nazwę tego haftem, bo przecież ja lepię :)

      Usuń
    3. Po prostu czasem sprawy, które dla nas są oczywiste, nie są takie dla innych. I tak naprawdę tylko o to chodzi. Bo zrobić takie wałeczki jak Twoje i je ułożyć to też nie lada sztuka.

      Usuń
    4. http://www.cernit.pl/

      zdaje się, że nazwa cernit istniała wcześniej, po tym jak ktoś ją wymyślił i zaczął sprzedawać. Nawet jest to nazwa zastrzeżona, także nazwanie czegoś sutaszem czy wyrobem cernitowym nie jest żadnym odkryciem, a już czepianie się takich pierdół... ;)

      Usuń
  2. Zapomniałaś jeszcze o Jagience i jej cudnym hafcie koralikowym imitującym sutaszowe wzory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam jeszcze ich, ale podaj linka to chętnie zajrzę.

      Usuń
    2. proszę :) http://www.flickr.com/photos/jagienkaa/

      Usuń
  3. Interesujące podsumowanie, widzę, że sama też podpadam pod "czekoladopodobne" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje prace są bardzo pomysłowe i podobają mi się. Tutaj chodziło mi głównie o to, że sutasz może inspirować ale nazywanie sutaszem czegoś co nim nie jest to zagrywka nie fair. Oby jak najwięcej takich pomysłowych rozwiązań jak twoje.

      Usuń
    2. Rozumiem intencję, z jaką pisałaś i jak napisałam wyżej, podsumowanie dla mnie osobiście było bardzo interesujące, natomiast sam zwrot "czekoladopodobny" wydaje mi się określeniem o znaczeniu pejoratywnym. Stąd bardziej czepiam się samego tytułu, bo wg mnie sugeruje już pewien stosunek wartości.
      Sama zdaję sobie sprawę z tego, że moja biżuteria nie jest haftem sutaszowym w klasycznym tego słowa rozumieniu, nie czuję się jednak na siłach, by definiować to, co robię, jako odrębną technikę, bo technika w tym wypadku jest taka sama: igła, żyłka i jedziemy :)
      Nasuwa mi się pytanie, czy bardziej "czekoladopodobnym" sutaszem nie jest wymęczony, krzywy potworek szyty tasiemkami?
      Rozpisałam się :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Wiem, że tytuł jest dość ostry, ale chciałam zwrócić na coś uwagę. A powodem napisania tego artykułu, było to, że nie raz spotkałam się z podpisaniem nazwą sutasz czegoś co nim nie było. I o ile nie mam nic przeciw nawiązywaniu do techniki, to podszywanie się pod nią jest według mnie nie fair. Bo jak widać i sama wiesz dobrze, że można robić cuda i jest wiele świetnych prac. Taka nasza uczciwość. Tak samo jak ja owijając np. sznurek wokół kamienia nie napiszę, że to wire wrapping tak samo, ktoś kto wykorzystuje sutaszowe rozwiązania tworząc z innej materii nie powinien nazywać swoich prac sutaszem.

      Usuń

Blog Archive