Kom za kom, obs za obs? Serio?

niedziela, czerwca 15, 2014



Blogowanie to takie dziwne zajęcie. Nawet Pudelek ma problem z sklasyfikowaniem zjawiska i burzy się ogromnie tym, że są blogerzy, którzy zarabiają na blogach. A jak zarabiają dużo to dopiero jest skandal. Blogować przecież może każdy, to w czym problem?  Ostatnio rozmawiałam na ten temat z młodzieżą z jednego z trójmiejskich gimnazjów. Doszliśmy do fajnych wniosków z czego ogromnie się cieszę i mam nadzieję, że będą z nich ciekawi blogerzy.



To co udało nam się wspólnie ustalić to fakt, że na bloga warto mieć oryginalny pomysł. Dobry temat, ciekawą pasję, coś do pokazania, coś do powiedzenia. Po ponad 3 latach blogowania wiem doskonale, że jest to zdecydowanie zajęcie twórcze. Nawet jeżeli ktoś pisze o najnowszych technologiach to też tworzy swoją wizję tematu, posyła ją w świat. I liczy, że znajdzie innych, którzy myślą podobnie, a jeżeli nie to chociaż podyskutują z nim. Wokół tworzy się społeczność. Czytelnicy wracają na stronę, czekają na nowe wpisy, komentują, znają kontekst naszego pisania. Sama wiem doskonale, że jak zaczynam zaglądać na jakiś nowy blog, na który natrafiłam w sieci to troszkę trwa zanim się w niego wdrożę. To proces, tak jak poznawanie drugiej osoby.

zBLOGowani.pl
Dlaczego o tym piszę? Otóż moja babska ciekawość zawiodła mnie w takiej miejsce w sieci, na które nie chciałabym trafić. Takie niby forum dla blogerów. Tylko, że nie mam tam dyskusji, pytań, porad czy case'ów. Są tam wpisy z linkami do blogów i obok komentarz: "kom za kom, obs za obs?". Wiem, że jestem naiwna jak dziecko we mgle w drodze na Nową Zelandię, ale ludzie serio to robicie? Gdzieś się utarło, że jak się ma bloga to trzeba mieć współprace, testować kosmetyki, sukienki, a chociaż wykałaczki i w bocznym panelu świecić listą firm, które często robią sobie darmową reklamę naszym kosztem. Ale żeby taką współpracę mieć na blogu trzeba mieć czytelników. Czyli do ludzi, którzy taki proceder uprawiają, dotarła jakoś informacja co jest ważne, szkoda tylko, że jej nie zrozumieli. Wiele z tych osób to naprawdę młodzi ludzie, nawet bardzo młodzi. Chyba się po prostu pogubili.

Żeby nie było, że się mądrze, to zanim powstało Made by Gigi próbowałam blogować parę razy. Nie wyszło. Też popełniałam głupie błędy. Nawet jakaś grupka czytających się zebrała, ale to nie było to. Tamte blogi zniknęły, został ten. Zaczynałam go z zupełnie innym zamysłem, ale tak samo jak ja się zmieniam, zmienił się i blog. Z czego ogromnie się cieszę, bo lubię go coraz bardziej. Nie będę Wam tutaj opowiadać, że gratisy i współprace są złe. Wszystko zależy. Pewnie, że fajnie było wrócić ze spotkania blogerek z siatkami prezentów. Ale co z tego potem? Bardzo chętnie spotykam się z blogerkami bez tych wszystkich dodatków. Fajnie jest brać, ale dać od siebie trudniej. Na spotkania z restauracji czy hotelu  zawsze tłum chętnych, a przy takich akcjach jak Blogosfera Zwierzakom frekwencja bywa nikła. A wierzcie mi te machające ogonki są więcej warte niż te wszystkie kremy i inne cuda.

Poprzeglądałam kilka takich blogów z tego forum i tak naprawdę wszystkie są takie same. Posty o niczym, tzn. o tym, że w szkole do niczego, że matma jest straszna, no i przecież pada. Do tego milion zdjęć z We heart it. Drodzy blogujący zróbcie coś fajnego, ciekawego, intrygującego, przede wszystkim coś swojego, a ludzie to zauważą. Nic tak nie cieszy jak dobry pomysł i odzew na niego. Fajne propozycje pojawią się z czasem. Nie warto się rozdrabniać. Temat bloga też może być niszowy. Czasem mainstream nie jest taki fajny!

Przeczytaj też

10 komentarze

  1. I tego się kochana trzymajmy, a producenci wykałaczek się odezwą! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! Nie wiedziałam o takich miejscach i nie będę ich szukać. Wyobraziłam sobie ciemną, śmierdzącą, internetową spelunkę:PP

    Pozdrawiam
    Karolina z zyj-kochaj-tworz.blospot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ach, ja sama zapisałam się na forum blogowe na facebooku, phi - dołączyłam do owego. Parę wartościowych osób tam poznałam, ale większość to jednak kilkunastolatki piszące właśnie o szkole i innych pierdołach mało dla mnie istotnych... nie toleruję kom za kom, jeśli mi się coś podoba, trafi w mój gust - piszę. Jeśli blog mnie zaciekawi naprawdę - obserwuję, by nie szukać go potem w historii przeglądania. Niestety blogspot nie ma tego, co lubię - nie ma "najnowszych wpisów", które mając kiedyś bloga na onecie skrupulatnie przeglądałam. A czytelników mieć jest fajnie i jakoś znajdować ich trzeba...

    zapraszam też do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale opcję najnowszych wpisów mają właśnie zBLOGowani

      Usuń
  4. Lepszy obs za obs i kom za kom niż pusty blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pod warunkiem, że to nie będą martwe dusze, a osoby, która stworzą społeczność. Bo blog na którym są obserwatorzy a nie ma żadnej interakcji, też jest pusty.

      Usuń
  5. Miałam podobną przygodę z grupą blogową na Facebook'u :) Zajrzałam tam z ciekawości i w nadziei na reklamę i oczywiście szybko się rozczarowałam. Obserwuję kilka takich grup i widzę, że na większości sytuacja się powtarza, nawet jeśli w regulaminach wpisuje się zakaz praktyk kom=kom. Zauważyłam także, że wiele osób w ten sposób udziela się w niemalże wszystkich grupach. Grupa A, widziałam już gdzieś te wpisy dziś, Grupa B, no na pewno je widziałam w innej grupie, Grupa C, to zaczyna być śmieszne.

    Kolejna sytuacja, nawiązałam ciekawą dyskusję w komentarzach w jednej grupie. Po chwili w komentarzach zaczęły się pojawiać linki do blogów. Młodzi wrzucają te linki gdzie się tylko da, pod praktycznie każdym wpisem.

    Trafiłam też na "dyskusję" (nie nazwałabym tego prawdziwą dyskusją), gdzie młode dziewczyny pytały się innych z jakimi firmami współpracują i jak to wygląda. Ręce mi opadły...

    Ale są też interesujące młode osoby. Trafiłam przez grupę FB na bloga, chyba 13-latki. Tematyka oczywiście mnie mało zainteresowała, ale bardzo miło zaskoczyła mnie poprawność jej postów. Nie było błędów, zdania choć proste, zdawały mi się przemyślane i starała się wyrażać swoje prawdziwe opinie. Jest więc nadzieja ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądry post i chyba domyślam się o której grupie na Facebooku wspominasz. Sama jestem w tej grupie, dodaję tam posty (zresztą jak w różnych społecznościach Google), jednak zawsze (ale to zawsze!) pod wrzuconym linkiem z moim nowym postem, pojawiają się od razu komentarze typu właśnie: "obs za obs", "kom za kom", czy "poklikaj w linki". Nie rozumiem tego zjawiska zupełnie, czyli tak jak Ty. Kilka razy zdarzyło mi się odpowiedzieć na taki komentarz i napisać, że się nie bawię w takie zabawy i nie interesują mnie tego typu rozwiązania, ale po pewnym czasie po prostu się poddałam. Nadal jednak wrzucam tam swoje linki do świeżych postów, bo może akurat kogoś zainteresuje dany temat i wejdzie z ciekawości, aby przeczytać, może się wypowie w komentarzu albo mailowo ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie wspomniałaś, że to była grupa na FB, jednak tak mi się skojarzyło akurat z tamtą grupą, przepraszam, bo źle to ujęłam :)

      Usuń

Blog Archive