Moje śniadanie do pracy

wtorek, lipca 15, 2014

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Od jakiegoś czasu chodzę do pracy ze słoikiem. Takim niewielkim, pękatym. Z oldschoolowym zamknięciem. A czemu go noszę? W końcu nie mieszkam w Warszawie (wiem, paskudna jestem i robię sobie żarty). A tak na serio to noszę w nim śniadanie do pracy. 

























Już Was kiedyś pisałam, że od stycznia zmieniliśmy sposób odżywiania. Jestem z nas ogromnie dumna, bo mamy już lipiec, a my dalej się tego trzymamy i co najważniejsze ogromnie sobie chwalimy. Ale ostatnio, ze względu na pewne właściwości zdrowotne i oczywiście po konsultacji z dietetykiem, troszkę ją zmodyfikowaliśmy. Ci, którzy zaglądają na mój fanpage wiedzą, że moja kochana kawa poszła w odstawkę. Ale już nawet mi jej nie brakuje. Chwilowo też nie jemy mięsa, ale to już inna historia. A, że miało być o słoiku to wracamy do tematu. Pomysł w sumie specjalnie odkrywczy nie jest, ale za to zdrowy i funkcjonalny. Kanapki już dawno mi się znudziły, drożdżówek unikam. I co tu jeść? Przeważnie kończyło się wypadem do pobliskiego sklepu i szybkimi zakupami. Raz zdrowsze, raz mniej. Ale przede wszystkim nienajlepsze dla mojego portfela. Pomysł na śniadaniowy słoik ukradłam Violi z Okiem Dietetyka, która codziennie szykuje sobie zdrową wyprawkę do pracy. 


Sprawa jest mega prosta, a przede wszystkim smaczna i zdrowa. Wieczorem przygotowujemy sobie słoik, a rano mamy przepyszne śniadanie. U nie najczęściej jest to owsianka, otręby, lub amarantus. Do tego to co lubicie: miód, suszona żurawina, rodzynki, suszone morele, gorzka czekolada, sezam, migdał, orzechy i koniecznie owoce. Konfiguracji jest naprawdę dużo. Najprościej jest z owsianką, bo robi się ją bez gotowania. Zalewacie płatki mlekiem, a do rana będą pyszne i miękkie. Takie śniadanie nie kosztuje dużo, robi się szybko i minimalizuje ryzyko wydania pieniędzy na coś niezdrowego. Mówię Wam same plusy.





Przeczytaj też

8 komentarze

  1. Mmm pychota! Na pewno wypróbuję ten sposób. :) Myślę, że ładny, zakręcany pojemniczek też się sprawdzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojemnik też może być, ale trzeba dokładnie sprawdzić oznaczenia. Czy plastik nie wchodzi w reakcję z jedzeniem. Szkło zawsze pewniejsze.

      Usuń
  2. Ja tam z Warszawy i choć nie przyjezdna ze słoiczkiem, albo i innym pudełeczkiem do pracy, a i owszem. W w nim obiadek własnoręcznie robiony, bo mam gdzie podgrzać:-) Popieram więc. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robię. Zabieram np. resztki z obiadu. Mam w pracy możliwość podgrzania,. Zwłaszcza w zimie fajna sprawa.

      Usuń
  3. też zabieram ze sobą owoce do pracy, do tego pół jogurtu naturalnego. robiąc rano kawę w biurze zalewam sobie 1 łyżeczkę siemienia lnianego mielonego 1/4 szklanki wrzątku i zostawiam do ostygnięcia. potem dodaję jogurt i owoce i wcinam taki jakby kisiel z owocami. omnomnom <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siemię lniane jest super. Muszę do niego wrócić, bo ostatnio jakoś zapomniałam. Ja zalewałam wieczorem i wypijałam rano na czczo.

      Usuń
  4. Pychotka!! I coś innego niż te kanapki bleee

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive