Weź udział w akcji charytatywnej... - co z tym zrobić?

czwartek, sierpnia 14, 2014

Tak to bywa czasem ze mną (w sumie nie czasem, ale w większości przypadków), że mam kilka pomysłów na minutę. Zwłaszcza, jak leżę już w łóżku, światło zgaszone i czas spać. Ja wtedy układam sobie cały dzień, analizuję różne sprawy. Tak też było wczoraj. Przetrawiałam posta, którego pisze dla Was od kilku dni, powoli i mozolnie. Chciałam w nim zawrzeć jeszcze jeden temat, ale postanowiłam go opisać oddzielnie.
















Tym razem chcę poruszyć temat pomocy i wszelkich akcji charytatywnych. To naprawdę świetna sprawa, 
że tak wiele osób chce pomagać innych. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest tego najlepszym dowodem. Biorę w niej udział od początku, a inkubator zakupiony za te fundusze uratował mojego brata. Chętnie włączam się w różne akcje, ale ... Tak zawsze jest jakieś ale. Mam swoje zasady. Biorę udział tylko w akcjach sprawdzonych, wspartych przez różne fundacje. Takie do których mam zaufanie. Niestety, wśród tych, którzy chcą pomagać jest też taka grupka, która chce oszukiwać. Na pewno o tym wiecie i teraz pewnie sobie zadajecie pytanie, co to ma wspólnego z rękodziełem. A no ma.



Są takie dni, kiedy dostaję po kilka wiadomości prywatnych na fanpage'u Made by Gigi z prośbą o podarowanie czegoś na aukcję. Historie są wzruszające, a pomoc potrzebna natychmiast. Serce się kraje i co z tym zrobić? Wiem, że wiele z Was też się boryka z tym problemem. Próśb jest tyle, że żeby wszystkie spełnić można szyć non stop bez spania i czasu nie starczy. Życie mnie nauczyło, że trzeba to jakoś ogarnąć i to moje rady, jak to zrobić.

1. Stała współpraca.
Jeżeli chcesz pomagać innym, ludziom, zwierzętom itd. to rób to, ale z głową. Warto np. związać się z jedną czy dwoma fundacjami, których działanie jest Ci najbliższe i regularnie przekazywać im coś na aukcje czy inne działania.

2. Zawsze odpisuj.
Nie lubię zostawiać nieodpisanych wiadomości. Sama wiem doskonale, że wtedy strona, która wysłała wiadomość, ma wrażenie, że wszystko leci w jakąś internetową próżnie.

3. Nie bój się odmówić.
Wiem, że trudno to zrobić, ale lepsza taka odpowiedź niż żadna. Jeżeli współpracujesz już jakąś fundacją, to napisz. Podziękuj za zainteresowanie, wyjaśnij z kim już współpracujesz. Napisz, że póki co nie jesteś w stanie podjąć kolejnej współpracy. Życz powodzenia. Gesty też się liczą.

4. Sprawdzaj akcje.
Zwłaszcza na FB pełno jest grup i grupek, które działają na partyzanta, bez fundacji czy rejestracji zbiórki. To niezgodne z prawem. Jeżeli macie wątpliwości to pytajcie organizatorów o potrzebne zgody. Jeżeli ich brak, nie bierzcie udziału (więcej przeczytacie tu). Jaki nie byłby szczytny cel, wszystko musi się trzymać jakiś reguł. Inaczej nie macie gwarancji na to, czy taka osoba potrzebująca istnieje i czy ktoś Was nie naciąga.

5. Pamiętaj o Biżuteryjkach.
Jeżeli nie jesteś pewna żadnej zaproponowanych akcji, zawsze warto poczekać do jesieni. Wtedy dziewczyny ruszają z projektami dla WOŚP. To nie tylko sutasz, ale też inne techniki. Prace robione z fantazją, rozmachem i tworzone z sercem, na sprawdzony cel.

Pomaganie to świetna rzecz. Niesamowite uczucie, kiedy ma się świadomość, że nasze nawet drobne gesty, mogą być dla kogoś ważne. Mogą spowodować zmianę na lepsze. Ale wszystko trzeba robić rozsądnie. Co rusz słyszymy o oszustach. Warto wszystko sprawdzić, zanim się zdecydujemy. Pamiętajcie, że jak się człowiek raz sparzy, to potem do każdej, nawet najlepiej zorganizowanej akcji będzie podchodzić niechętnie. A pomagać naprawdę warto!

P.S. Wiecie czego jeszcze nie znoszę? Wiem, że takie osoby wysyłają takich wiadomości mnóstwo. Ale zasada jest taka, jeżeli chcesz coś od kogoś to przynajmniej dowiedz się do kogo piszesz. Takie listy z racji tego, że długie są wysyłane na zasadzie kopiuj/wklej/wyślij. I tak ja, sama jedna, dostaję informację zaczynającą się od "Proszę Państwa". Nie każe nikomu robić super extra spersonalizowanego maila, ale już poprawić wszystkie formy grzecznościowe i osobowe to chyba nie taka filozofia. Chcesz coś, to się postaraj!

Przeczytaj też

2 komentarze

  1. Dobrze, że poruszasz takie tematy. Ludziom się wydaje, że jak poproszą to dostaną. Nie patrzą na wysiłek włożony w pracę i poświęcony czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo trudny temat, zwykle sceptycy postrzegani są jako bezduszne indywidua. Sporo pomagam, ale zwykle osobom, które znam, nie zależy mi na poklasku więc zostaje to "w rodzinie". Ale dostaję ciągle maile z prośbą o biżuterię na aukcje i zwykle jestem w kropce, nie znam tych ludzi, nic o nich nie wiem, mam prawo wątpić i pytać. Zwykle są to uprzejme rozmowy, ale raz za odmowę "dostałam" w twarz taką wiąchą, że aż przykro.

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive