Wolny weekend / PiknikoweLOVE

sobota, sierpnia 30, 2014

Wolne weekendy to ostatnio u mnie towar deficytowy i choć uwielbiam jak dużo się dzieje, to przyszedł czas, żeby troszkę przystopować. Poprzednie tygodnie upłynęły mi na See Bloggers (już niedługo o tym napiszę, czekam tylko na zdjęcia od chłopaków) i Festiwalu Literacki Sopot, który był męczący, ale bardzo się cieszę, że miałam okazję w nim uczestniczyć. Dlatego cały tydzień czekałam na ten weekend. I o ile dzisiejszy dzień spędziłam na zakupach i sprzątaniu, to nareszcie wszystko na spokojnie i w moim tempie.
Ale postanowiłam ten weekend zacząć miłym akcentem. 

Noc czytania na Targu Węglowym w Gdańsku to był tylko pretekst, do tego, żeby po pracy nie iść do domu. Targ Węglowy, który kiedyś był parkingiem, od zeszłego roku stał się miejscem gdzie można miło spędzić czas. Drewniane podesty z trawą, leżaki, książki, foodtrucki i ciekawe atrakcje to teraz nowe oblicze tego miejsca, które uwielbiam. Właśnie przy okazji akcji  Noc Czytania w tym miejscu pojawiły się nie tylko książki, wydawnictwa czy pisarze, ale także bardzo uzdolnione kulinarne dziewczyny, które przygotowały baśniowe smakołyki. Domowe, pyszne jedzenie na świeżym powietrzu. 

fot. by Marcin Michno (http://nolifestyle.com/)


Przed Wami Weronika, Iza i Marta, czyli moje ulubione trio kulinarne. Dziewczyny debiutowały niedawno w czasie akcji Restaurant Day, gdzie przygotowały iście królewskie piknikowe menu. Niestety znam je tylko z opowieści, bo nie mogłam ich wtedy odwiedzić. Wiedziałam, że tym razem nie mogłam popełnić tego błędu, więc ciut zmęczona, razem z moją drugą połówką przybyliśmy spróbować tych przysmaków. A wierzcie mi wyczarowały cuda: jabłka w karmelu, herbaciane babeczki, granolę czy ciasto czekoladowe z burakiem, które właśnie sobie podjadam. Nie mogliśmy przecież nie wziąć nic na wynos. Jeszcze mam mały zapasik tych pyszności w lodówce, ale wiecie przyjemności trzeba dawkować. Będę też miała dla Was niedługo jeden z niesamowitych przepisów od #PiknikoweLOVE.

Po zrobieniu zapasów słodkości i nie tylko, czas na kolację. W końcu udało nam się dopaść SurfBurgera i spróbować ich specjałów. Wszystko co o nich słyszeliśmy się zgadza. Hamburgery mają przepyszne. A na koniec wieczorny spacer po starówce. Dawno nie było tak spokojnie. Planowaliśmy też zostać na jednym z nocnych spotkań literackich, bo mój małżonek to fan komiksów. Ale zmęczenie dało o sobie znać i postanowiliśmy jednak powędrować do domu. Pamiętajcie, bez względu na to jak bardzo lubicie żyć w pędzie i mieć milion rzeczy na głowie (ja chyba lubię), zdecydowanie raz na jakiś czas warto zwolnić. Tym sposobem udało mi się w końcu zobaczyć słynne GdańskEye i nową fontannę.














Przeczytaj też

2 komentarze

  1. Niesamowicie pysznie i kolorowo ;) babeczki tylko krzyczą, aby je zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive