Rękodzielniku, nie daj się zrobić w łosia!

piątek, października 31, 2014


fot. Nomadic Lass, Flickr 


Tak, dobrze przeczytaliście tytuł. W łosia. Nie chcę używać dosadniejszych słów, chociaż po tym czego się dziś dokopałam, mam na to ogromną ochotę. Czym się zirytowałam? O to historia.

Parę dni temu wpadła mi do skrzynki mailowej wiadomość od jednej z internetowych galerii rękodzielniczych. A tam jakże ciekawie wyglądająca propozycja współpracy. Od razu zaznaczę, że nie taka spersonalizowana. Bo w sumie, ktoś był na moim blogu (skoro znalazł adres), widział czym się zajmuje, więc można by się chociaż personalnie przywitać. Skoro ktoś coś ode mnie chce, to może warto się postarać. Ale cóż bezosobowy mail wysłany zapewne do wielu z Was wylądował u mnie i co dalej?

Oferta mnie zaciekawiła. Coś w klimacie, zrób tutorial, my go opublikujemy u siebie, zbieraj za to punkty, a potem wykorzystaj je na zakupy u nas. I co? Brzmi kusząco? Postanowiłam wejść na stronę i zobaczyć o co dokładnie chodzi, bo nazwa galerii kompletnie nic mi nie mówiła. Wiecie na pewno, że galerii rękodzielniczych w sieci jest mnóstwo. Jest kilku liderów. Doskonale wszystkim wiadomo, że nie łatwo się u nich wystawiać. Robią ostrą selekcję, bo zależy im na jakości i współpracy z naprawdę zdolnymi osobami. Bardzo sobie to u nich cenię. Na pewno wiecie też jak wyglądają wizualnie. Po prostu klasa. Co prawda strona tej galerii nie wygląda źle (widziałam gorsze), a w opisie działalności znajdziecie szumne hasła popierania rękodzieła dobrej jakości. Sprawdziłam jak wygląda tam sutasz i powiem szczerze, że jakość niektórych rzeczy dość mocno odbiega od dobrej. Szperam dalej. Chciałam dać szansę. Rozumiem, że zaczynają (tak wygląda strona, chwilami jeszcze nie skończona). Dokopałam się do regulaminu. Dotarłam do fragmentu dotyczącego projektu wspomnianego w mailu i szczęka mi opadła. Żeby uzbierać punkty, na obiecany w mailu bonus trzeba wykonać ponad 10 tutoriali. Nawet przy najprostszych projektach zajmuje to sporo pracy. Zdjęcia, opis, obróbka. Każdy, kto prowadzi bloga doskonale o tym wie. A teraz Was zaskoczę tym, jak owy bonus rzeczywiście wygląda. Jest to 10% zniżki na zakupy na tym portalu. Nawet teraz jak Wam to opisuje, to troszkę nie wiem jak to skomentować. 

Mam nieodparte wrażenie, że ktoś tutaj próbuje nas wykorzystać (mniej lub bardziej świadomie, trudno ocenić). Tyle jest rozmów o tym, że rękodzieło należy cenić, a tu takie kwiatki. 10% za tyle pracy i pomysły  to jakaś totalna pomyłka. Moja rada jest taka – wystrzegajcie się takich „współprac” bo nie przyniosą Wam nic dobrego. Trzeba się cenić. Tutaj wygrywa portal, bo ma praktycznie za free materiały na swoje publikacje, a Wasza korzyść jest mocno wątpliwa. Jeżeli już macie zrobić jakiś tutorial za free to zróbcie go dla czytelników Waszego bloga. Na pewno to docenią i będą do Was wracać. A nie nabijać statystyki komuś innemu.

P.S. Czytajcie regulaminy – wiem, że to nudne jak flaki z olejem, ale pozwoli to Wam uniknąć właśnie takich sytuacji.

Przeczytaj też

7 komentarze

  1. Niedawno dostałam dwie oferty współpracy, jedną za (powiedzmy) komplet biżuterii, wątpliwej urody, a drugą za (na przykład) złoty breloczek (serio?). Napisałam, że nie bedę na swoim blogu publikować niczego, co nie zgadza się z jego profilem i podziękowałam grzecznie. Oczywiście wszystko miałabym zrobić za darmo, za śmieszne gadżety, bez wynagrodzenia. Nie dziękuję. No ale widzę, że kilka łosi się znalazło. Cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, takich zdarza się cała masa. Z jednej strony niektóre firmy chcą traktować blogerów jak wyrobników. Zresztą blogowanie to przecież nie jest praca, tylko takie sobie pitu pitu ;) A z drugiej strony jest wielu zwłaszcza początkujących blogerów, którym się wydaje, że współpraca jest istotą blogowania i zgodzą się na wszystko.Smutne.

      Usuń
  2. Aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś mógłby się na to nabrać. Niestety na nie czytaniu regulaminów pewnie większość z nas się kiedyś przejechała. Dobrze, że Ty jesteś taka dociekliwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego uczę. Kiedyś miałam to w nosie i też dałam się nabrać. Mądry Polak po szkodzie ;)

      Usuń
  3. Widzę że dostałyśmy tego samego e-maila ;) cóż można podsumować to tylko tak, że nawet osoby obracające się w środowisku rękodzielniczym uważają że to nic nie warte - przykre to bardzo. A 10% można w szokujących się sklepach uzyskać bardzo szybko i prosto chociażby przez umieszczenie baneru takiego sklepu na swoim blogu. Dobrze że napisałaś o tym, ponieważ faktycznie nie wiele osób czyta dokładnie regulaminy. Pozdrawiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma jak pisanie z telefonu ;) nie "szokujących" tylko miało być "szanujących" :)

      Usuń
  4. fakt nic tylko chcą jak najwięcej dla siebie i nic za to nie oferują :) Oby jak najmniej było osób, które się na to nabierają, bo to nic dobrego nie wnosi :) Sama czasem robię jakieś tutoriale na bloga i to kosztuje dużo pracy ;)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive