Biżuteria do testowania?

wtorek, listopada 18, 2014



To hasło brzmi dla mnie tak troszkę abstrakcyjnie, ale okazuje się, że nie dla wszystkich. Pewnie nie jedna z Was dostała kiedyś takiego maila. Coś w stylu:

"Mam fajnego blogaska, którego prowadzę już kilka miesięcy, nazbierałam sporo followersów i chętnie przetestuję jakąś fajną biżuterię i opisze ją u siebie. Czekam na szybką odpowiedź i już nie mogę się doczekać."

Albo wersja bardziej zaawansowana:

"Dzień dobry!
Prowadzę bloga XXX na, którym zajmuje się recenzowaniem różnych produktów. Każdy test przeprowadzam rzetelnie, ilustruje zdjęciami. Mam w swojej ofercie 2 rodzaje współpracy. 
I testowanie produktu i pokazanie go na blogu
II testowanie produktu, pokazanie go na blogu oraz wspólny konkurs."



Po chyba 50. takim mailu nie wytrzymałam i odesłałam zapytanie na czym to testowanie miałoby polegać. Mi przyszły do głowy tylko rzeczy w stylu nurkowanie poniżej 100 m albo rozciąganie na kole. Odpowiedzi nie dostałam. A tak na poważnie, hasło "testowanie" wywołuje we mnie negatywne uczucia. Zwłaszcza, jak potem zaglądam na takiego bloga, a tam autorka maila zajmuje się recenzowaniem wszystkiego: dżemu, kremu do twarzy, maseczki, zabawek dla dzieci, książek, sukienek i jak się okazuje biżuterii też. Takie blogi przeważnie wyglądają strasznie, wszystko na nich miga i mam wrażenie, że jak nie skończy się oczopląsem, to co najmniej bólem głowy. Do tego zdjęcia robione "kalkulatorem", jak mawia mój młodszy brat. Totalnie nic nie zachęca do takiej współpracy. Dbam o zdjęcia swojej biżuterii, bo lubię jak są ładne i podkreślają jej walory. A to co widzę na takich stronach nie zachęca do takiej współpracy, zwłaszcza jak ktoś ma sprawić, że będzie wyglądała, jak sama nie wiem co.

Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że blogerskie współprace w tej materii są złe. Ale musimy zwracać uwagę na to kogo wybierzemy. Do tego świetnie nadają się blogi modowe, albo takie zajmujące się tematyką typowo ślubną czy wieczorową. Oczywiście pisały do mnie też nie raz początkujące "blogerki modowe" a właściwie dziewczynki, które założyły bloga, bo chcą dostawać za darmo różne rzeczy. Na takich stronach znajdowałam potem dziewczątka w strojach sportowych, które między sobą różnią się kolorem i treścią nadruku. Zupełnie nie ta bajka. Wszystko musi do siebie pasować i być ładnie pokazane. Inaczej nie ma sensu, bo biżuteria nic na zyska, a ja uważam że może stracić. A do tego wierzcie mi, że możecie się wtedy spodziewać lawiny podobnych propozycji, bo informacje, że ktoś jest skłonny do współpracy rozchodzą się lotem błyskawicy. Dlatego moja rada jest taka, żeby wszystko dobierać rozsądnie. 

Na koniec mam dla Was przykład współpracy, która wypada bardzo fajnie. O naszyjnik poprosiła mnie rok temu Sylwia z bloga ShinySyl. A finalnie postały takie zdjęcia.








Przeczytaj też

3 komentarze

  1. zdecydowanie się zgadzam - współpraca z początkującymi a do tego bez żadnych statystyk nie przynosi nic poza dodatkowym wpisem w Internecie. zatem szanujcie się blogerki, pracujcie nad jakością swoich blogów i dopiero wtedy przesyłajcie propozycje współpracy czy reklamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się,ze kiedy zobaczyłam tytuł posta byłam pewna, że będzie on dosłownie na temat testowania sutaszu w warunkach ekstremalnych, np. w kąpieli, słyszałam od wielu osób, że zapomniały zdjąć kolczyków. Może warto pokusić się o coś takiego?
    A bloga lubię i podglądam :)

    Pozdrawiam,
    Em

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive