Plagiat! Dlaczego postępujesz głupio kopiując prace innych.

wtorek, lutego 03, 2015



Plagiaty to temat, który ciągle przewija się w ostatnich czasach. W muzyce, w plakatach filmowych czy na blogach. W rękodzielniczym świecie to słowo odmieniamy przez wszystkie możliwe przypadki. Chociaż mam wrażenie, że wołacz przoduje w rankingach. Dziś na własnej skórze, po raz drugi doświadczyłam tego niemiłego uczucia, kiedy natrafiam w internetowych czeluściach na swój projekt, wykorzystany bez mojej zgody, o jakości wykonania nie wspomnę. Dlatego postanowiłam wrócić do tego tematu na blogu i jeszcze raz w jednym miejscu zebrać wszystko co dotyczy tego tematu.

A zatem jeżeli zamierzasz wykorzystać czyjś projekt, pomysł czy wzór, bez zgody autora to przemyśl następujące punkty (wszystko opisane w obszarze sutaszu):

Łamiesz prawo!

Plagiat, czyli po prostu kradzież. Jeżeli kopiujesz czyjeś prace, wzory i podpisujesz je jako swoje, to najzwyczajniej kradniesz. Tylko ta kradzież jest nienamacalna i nie poczujesz takiego stresu, jak odczuwa ktoś, kto kradnie np. perfumy ze sklepu. Przecież dzieje to się w domowym zaciszu, przed monitorem komputera. Tak łatwo jest wyszukać gotową pracę, dobrać tylko koraliki i po co się wysilać. Po to, że w końcu komuś skończy się cierpliwość i postanowi dać Ci nauczkę. Wytoczy Ci sprawę sądową i wtedy poczujesz na własnej skórze konsekwencje. Wierz mi, nie będzie to dla pieniędzy (chociaż pewnie kara zaboli), ale dla zasady. Nie polecam takich przeżyć nikomu. 

Postępujesz nie fair

Każda dziedzina wiedzy czy sztuki, a nawet rękodzieła wymaga czasu, wprawy, doświadczenia. Każda z dziewczyn, które szyją już od lat, samodzielnie, metodą prób i błędów wypracowała swoją technikę, a także swoistą specyfikę wzornictwa. Zawłaszczanie sobie ich wzorów nie tylko sprawi im przykrość, czy zdenerwuje, ale będzie świadczyć o tym, że nie jesteś uczciwa. Tak samo jak w sporcie, kieruj się zasadą fair play. Nikomu nie się potrzebne te wszystkie nerwy!

Brak Ci kreatywności

Zakładam, że skoro zabrałaś się za tworzenie (w tym wypadku biżuterii, ale może być coś innego) to masz w sobie niespożyte pokłady pomysłów. Inspiruje Cię kolor, obraz, forma. Ręce aż Ci się rwą do szycia. Oczywiście nie twierdzę, że nie możesz podglądać co robią koleżanki po fachu. Ale pomiędzy inspiracją a plagiatem jest zasadnicza różnica i powiem to teraz, nie warto jej przekraczać. Wierz mi! Jeżeli nie umiesz sama wymyślić nic poza tzw. podstawowymi wzorami to swoje hobby zostaw dla siebie, a nie zakładaj bloga albo fanpage'a na Facebooku z szumnyn dopiskiem art w nazwie. Do artyzmu jeszcze długa droga. 

Nie każdy musi być artystą

Powiedzmy sobie szczerze jedną rzecz. Nie każdy kto gra na skrzypcach, będzie wybitnym skrzypkiem. Nie każdy aktor dostanie Oscara. Cóż takie jest życie. Każdy ma swój talent. Jeżeli zabrałaś się za sutasz, ale jakoś nie idzie Ci. Cierpisz na brak pomysłów, to może po prostu warto się zastanowić. Absolutnie nie bronię szyć każdemu. Można sobie szyć dla siebie, dlatego, że to odpręża. Zrobić prezent mamie, babci, cioci, czy koleżance. Ale nazywanie się "pracownią artystyczną" czy artystką nie mając techniki, doświadczenia i własnego stylu to zwyczajne kłamstwo. Tak jak to odbieram. 

Nie rozwijasz się

Kiedy prześledzisz mojego bloga od początku, zobaczysz moje pierwsze, krzywe prace. Kiedy go zakładałam miałam jeszcze drugiego bloga, którego teraz można by nazwać lifestylowym. Zakochałam się w sutaszu, a Made by Gigi zostało wirtualnym pamiętnikiem postępów w tej technice. To jest cały zapis mojego rozwoju. Ale to, że panuje nad sznurkami nie zmienia faktu, że szukam nowych pomysłów czy wzorów. Jest mnóstwo projektów, które pruje, wyrzucam, niszczę, bo pewnie rozwiązania się nie sprawdzają. Pewnie niejedna z sutaszystek Ci powie ile takich eksperymentów wylądowało w koszu. Pewnie, że najłatwiej jest odpalić internet i mam właściwie katalog wzorów. Ale to tak nie działa. Wysil szare komórki! Pewnie zmarnujesz troszkę sznurków. Jeżeli Ci to pomoże, to ja też już nie jeden metr posłałam do śmietnika. Ale nie podpiszę się pod byle czym, a na pewno nie pod kradzionym pomysłem.

A na koniec mam dla Ciebie wyzwanie. Żeby nie było, że jestem taka zła. Podejdź do tematu ambicjonalnie! Bo tak naprawdę to założę się, że macie świetne pomysły. To jest branża kreatywna, więc same sobie bądźcie wyzwaniem. No co? Wam się nie uda! Zdecydowanie lepsze własne, trzy autorskie zawijasy niż skopiowanie nawet misternego projektu. Czy się mylę?


Przeczytaj też

12 komentarze

  1. Gigi, nie mylisz się - brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że tak mało jest dziewczyn, które myślą w podobny sposób :( kiedy próbowałam walczyć o swoje, zostałam niemal zlinczowana, że "jak ja śmiem bronić swojego pomysłu?" :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety w każdej dziedzinie znajdą się ludzie, którzy uważają, że kopiowanie to nic złego. Może rzeczywiście gdy ktoś pociągnie ich od odpowiedzialności, to poczują na własnej skórze co to znaczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat wraca jak bumerang co chwilę. Jeśli na blogu używasz swoich własnych zdjęć i własnych tekstów to jasne, że chcesz aby zostały tylko na Twoim blogu. Ja używam takiego jakby zabezpieczenia (piszę "jakby" bo w 100% nie da się zabezpieczyć przed tym) w programie Copyact i dostaję powiadomienia na maila, która strona skopiowała moje treści. Fajne, bo nie trzeba ręcznie sprawdzać wszystkich postów.
    Ale z drugiej strony, może powinnyśmy się cieszyć, że ktoś zabiera nasze pomysły, to znaczy że są dobre i się podobają ;) Wiem, że bardzo znani bloggerzy często już są znieczuleni i podchodzą do plagiatu o wiele bardziej na luzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny artykuł ale pobierz sobie program antyplagiatowy ze strony www.antyplagiat.net bo widziałem że ktoś kopiuje twoje teksty

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny artykuł ale pobierz sobie program antyplagiatowy ze strony www.antyplagiat.net bo widziałem że ktoś kopiuje twoje teksty

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry!

    Ja na razie tylko czytam na temat sutaszu, ale kiedyś chciałabym się za to zabrać. W głowie mam sporo różnych pomysłów – zarówno jeśli chodzi o kolory (jasna zieleń + beż; ciemna zieleń + ciemny brąz; "miodowy" + ciemna szarość; gradienty; czerń i złoto; granaty + srebro i wiele innych) jak i kształty (od niesymetrycznych, po lustrzane odbicia; szachownice; bransoletki składające się kamieni otoczonych sutaszem i połączonych srebrnym łańcuszkiem, itd.). Patrząc na połączenia kolorów (zwłaszcza te naturalnie występujące w przyrodzie, np. w kwiatach) zastanawiam się jak mogłaby wyglądać praca z sutaszu z tymi właśnie kolorami. Może jeśli okaże się, że bardzo by mi się ta technika spodobała i moje wizje ziściłyby się, a projekty nie wyglądałyby tak, jakby zrobiło je 3 letnie dziecko, zaczęłabym je sprzedawać (ale do tego wiem, że jest baaardzo długa droga). Zastanawiam się teraz jak to dokładnie wygląda w kwestii plagiatu. Sama nie wyobrażam sobie "ściągania" z kogoś pomysłu, a potem sprzedawania go lub publikowania jako własny. ALE... no właśnie jest to małe ale. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć jak to dokładnie wygląda w przypadku tych prostych projektów – duży kamień otoczony sznurkami sutaszu, ze sznurkami w dalszej części pracy rozchodzącymi się na boki i wywijającymi się na koraliku lub po prostu zawiniętymi z lewej strony pracy? Wszędzie widzę tego typu prace, ewentualnie wzbogacone kilkoma dodatkowymi koralikami. Czy w przypadku sprzedawania różnych wersji kolorystycznych takiego projektu z koralikami, kamieniami w dodatkowych miejscach również możemy zostać posądzeni o plagiat? Wiele razy widziałam już takie projekty właśnie w różnych kolorach i od różnych sprzedawców.


    Tak, jak już pisałam wcześniej, w głowie mam różne pomysły. Jednym z nich była sówka, ale ostatnio na jednej ze stron widziałam pracę, która była podobna do tego, co ja tam sobie wymyśliłam (oczywiście różnice były, ale nie jakieś wielkie). Takie sytuacje na pewno się zdarzają, że 2 osoby wpadają na podobny pomysł – NIE identyczny, bo wtedy oczywiste jest, że ktoś wtedy "ściągnął" gotowca. Co się wtedy dzieje? Co jeśli wykonam pracę podobną do już istniejącej i na dodatek opublikowanej w Internecie nie zdając sobie z tego nawet sprawy? Mogę wykonać "ośmiornicę" z odnóżami rozchodzącymi się na boki z dużym koralikiem na spodzie. To już będzie plagiat? Przecież jeżeli próbujemy odwzorować jakąś rzecz istniejącą w przyrodzie (tak jak tutaj sowę) to oczywiste jest, że jeśli ktoś inny wpadł na ten pomysł to obie prace muszą być do siebie dość podobne, chyba, że kogoś bardzo poniesie wyobraźnia i praca sowę będzie przypominała tylko z nazwy.

    Wydaje mi się, ze kwestia plagiatu jest tutaj czasem dość trudna do określenia – chyba, że tak jak mówiłam, mamy do czynienia ze skomplikowanymi wzorami i okazuje się, że są one (prawie) identyczne – wtedy nie ma wątpliwości.

    Wiem, że to trochę zagmatwałam, ale jestem ciekawa jak ta sprawa wygląda. Chciałabym wiedzieć czy kiedyś (może) wykonując proste / podstawowe wzory i je sprzedając ktoś może posądzić mnie o plagiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, masz rację to skomplikowany i złożony temat. Są tzw. wzory podstawowe, które są proste i praktycznie każdy je kiedyś szył. Ich przykłady znajdziesz tu http://madebygigi.blogspot.com/2014/03/podstawowe-wzory-haftu-sutasz.html. Jednak wiele jest takich osób, które sięgają po wypracowane, autorskie wzory wypracowane przez innych twórców i to jest nie fair.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za odpowiedź. Kopiowanie cudzych prac nie jest dla mnie, zwłaszcza, że mam już kilka swoich pomysłów ;-)

    Mówiąc o tych bardzo prostych sprawach miałam na myśli właśnie takie wzory, jakie podała Pani w swoim poście. Zastanawiam się tylko czy sprzedając / publikując takie projekty nie popełniamy już plagiatu, bo są one podobne do wielu już istniejących i opublikowanych w Internecie wzorów. I generalnie rzecz biorąc, to gdybyśmy chcieli, przy takich prostych pracach dogłębnie analizować każdy przypadek to mogłoby się okazać, że zawsze popełnimy plagiat, bo wiele osób w takich prostych formach mogłoby doszukać się "czegoś swojego" – ułożenia koralików, doboru kolorów, ogólnego zamysłu, itd...

    Nie wiem czy za bardzo się już w to nie zagłębiam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowując ten post starałam się zasięgnąć opinii wielu osób w jednej z dużych sutaszowych grup na Facebooku i dobór wzorów tutaj jest można powiedzieć wspólny. Oczywiście każdy może się przyczepić, ale to już raczej absurdalne roszczenia. Wszystko to kwestia wyczucia.

      Usuń
  10. Przepraszam, w trzecim zdaniu miało być "Mówiąc o tych bardzo prostych wzorach/formach", a nie "sprawach" :-)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive