Zanim zrobisz prezent koleżance

niedziela, lutego 22, 2015



W sutaszowym świecie od miesięcy mnóstwo jest dyskusji o jakości biżuterii wykonywanej tą techniką. Mnóstwo jest osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z sutaszem, a nie do końca dają sobie radę z techniką, chcą swoje prace sprzedawać, a co najmniej rozdawać jako prezenty. I wiecie co? Doskonale pamiętam jak ja zaczynałam i każda kolejna para kolczyków była powodem do dumy. Niestety jak się okazywało po jakimś czasie, nie na długo. Mam dla Was pewną historię, która mam nadzieję będzie przestrogą. Mnie sporo nauczyła. 

Cofnijmy się do 2011 roku. Zamówiłam pierwsze sznurki, jakieś koraliki i do dzieła. Pierwsze, drugie i kolejne kolczyki. Umówmy się, że nie dogadywałam się ze sznurkami na samym początku. Ja swoje, one swoje. Ale byłam z siebie dumna. Znacie to? Postanowiłam zrobić prezent jednej z przyjaciółek, z którą widujemy się naprawdę rzadko, bo przeprowadziła się na drugi koniec Europy. Oto on.


Ładne, prawda? No mi się wtedy takie wydawały. Najładniejsze, jakie zrobiłam ever. Miałam ogromną frajdę wręczając je Basi przy naszym spotkaniu. Poleciały z nią do Lizbony. Minęło kilka lat. Ja okiełznałam sznurki, poprawiłam technikę i kiedyś gdy szukałam czegoś w czeluściach swojego komputera znalazłam to zdjęcie. Wiecie jak głupio się poczułam? Dałam takie paskudztwo komuś w prezencie. Przy najbliższej okazji Basia dostała ode mnie nową parę, którą teraz dumnie nosi. Widziałam na zdjęciach.


Ale to nie tylko moje odczucia, moja rehabilitacja, po tamtej wpadce. A pomyśleliście o tym co myśli osoba, nawet ta Wam bliska, która dostanie takiego dziwaka w prezencie? Kiedyś rozmawiałam z Basią na ten temat i szczerze mi powiedziała jak to było. Poprosiłam Basię, żeby opisała sytuację ze swojego punku widzenia: 

"Prezent handmade jest zawsze dla mnie bardzo wartościowy i bardzo szanuję takie niespodzianki. To znaczy, że osoba która mnie obdarowała myślała o mnie i poświęciła swój czas, żeby mi sprawić przyjemność. Jednak nie wszystkie takie prezenty są ładne i co wtedy?
Tak też było z kolczykami, które dostałam od początkującej wtedy sutaszystki Asi. Pomysł był super, jednak kolor nie do końca w moim guście i wykończenia pozostawiały wiele do życzenia. Pamiętam jak dziś jaka Asia była z nich  wtedy dumna!!!
Nie pamiętam naszej rozmowy, na pewno się ucieszyłam, z uśmiechem podziękowałam i przyniosłam kolczyki do domu. Przymierzyłam je ze trzy razy, ale nigdy w nich nie wyszłam ze swojego pokoju. Jednak gdy je zobaczyłam pierwszy raz, to powiedziałam Asi, że są śliczne. Nie po to, żeby ją zbyć, tylko po to, by nie straciła motywacji do dalszego szycia. Mogłabym jej wtedy powiedzieć, że dziękuję, ale niech je sobie weźmie, spruje i ćwiczy dalej, ale wtedy zraniłabym ją do granic! Bo to był dopiero początek jej wielkiej pasji i moim zadaniem, jako przyjaciółki, było wspieranie jej w rozwijaniu swojego talentu.
To samo robimy z prezentami od dzieci. Bazgroły, krzywe domki z plasteliny, kiczowate naszyjniki z malowanego plakatówkami makaronu… Czy ktokolwiek ma serce powiedzieć dziecku, że zrobił bubla albo że jego dzieło jest krzywe i się nie nadaje? Mimo, że tak właśnie jest, doceniamy czas i poświęcenie, i dobrym słowem i uśmiechem mobilizujemy to dziecko do dalszej twórczej pracy. Tak samo jest z artystami!
Czy to znaczy, że nie mogę powiedzieć Asi kiedy mi się nie podoba? Ależ skąd! Teraz, gdy już jest bardziej zaawansowana i dojrzała w tej technice, chętnie wytykam co jest słabsze, a co mi się podoba. Bo teraz jest już w fazie dorosłej, kiedy krytyka nie zabija jej chęci do tworzenia, tylko mobilizuje do pracy nad warsztatem."

Basia nie jest rękodzielnikiem, ale lubi ładne rzeczy, ceni twórczość innych. Ale nawet jako osoba nie związana z techniką wie, kiedy coś jest ładne, a co nie. Ja zawsze bardzo cenię sobie jej zdanie i uwagi. Ale tak jak napisała, teraz możemy spokojnie o tym rozmawiać. Trudno jest nawet najbliższym osobom powiedzieć, że coś jest nie tak, zwłaszcza kiedy widzimy jak się starały. Więc zanim będziecie chciały zrobić komuś przyjemność to upewnijcie się, że to na prawdę będzie dla kogoś frajda a nie schowa prezent na dno szuflady. Jest sporo grup sutaszowych w internecie. Jeżeli macie wątpliwości czy prace są wystarczające, zapytajcie. Dziewczyny na pewno odpowiedzą Wam rzeczowo i poradzą co poprawić. 

Przeczytaj też

5 komentarze

  1. Taka jest kolej rzeczy, ze najpierw się czegoś uczymy- potem sobie myślimy, ze można się tym podzielić. Na początku zawsze jest gorzej- potem się rozwijamy. A kolczyki na zdjęciu wyglądają pięknie :

    OdpowiedzUsuń
  2. Święte słowa :) zgadzam się tobą w 100%

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze napisane, ja pierwsze, które robiłam zachowałam dla siebie na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, moje pierwsze leżą w szufladzie, a te kolejne, jeśli są udane sama noszę, jeśli nie chowam do szuflady, nigdy bym nie dała komuś.

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, ale i naturalnym jest że człowiek chce się podzielić nowo nabytą "umiejętnością". Niestety w tych pierwszych chwilach radości mamy klapki w odbiorze swojej wypaczonej początkowo estetyki - na szczęście z czasem to mija, aczkolwiek nie wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive