Jaka matka, taka córka?

wtorek, maja 26, 2015


Fot. Alejandro De La Gruz (Flickr)

Kremowy Łucznik w brązowej walizce z ekoskóry to nieodłączny element wspomnień z mojego dzieciństwa. Moja mama rozkładała maszynę na jadalnianym stole i szyła. Spódniczki dla mnie. Przerabiała moje ubrania, a wszystko zgodnie z moimi wymysłami. Naprawiała też kombinezony robocze mojego taty, który nie raz w swoim warsztacie samochodowym, zahaczył o kawałek blachy. Szyła sukienki i garsonki dla siebie. Firanki, zasłonki, obrusiki. Często przesiadywałam razem z nią i przyglądałam się temu rytuałowi. Bardzo to lubiłam. Teraz kiedy sama mam maszynę i czasem też łatam robocze ubrania mojej drugiej połówki, zauważyłam że robię to dokładnie identycznie. Nawet takie ruchy jak odgarnianie nitek na bok są identyczne. Pamiętam też godziny spędzone nad obrazkami, które haftowałyśmy krzyżykami. Kolorowe warkocze muliny w puszkach po pysznych, duńskich ciastkach (których do tej pory totalnie jej zazdroszczę). To było zaraźliwe. Widziałam piękne rzeczy, które robi moja mama i też tak chciałam. Zresztą na haft krzyżykowy dał się nawet na moment złapać mój młodszy brat. Moja mama nie umie się nudzić. Teraz widzę jak bardzo jestem do niej podobna. Sutasz też pokochałyśmy razem, ale tym razem ja szyję, a mama podziwia. Czasem coś jej podrzucę. 

Dziękuję Ci Mamo, za to że pokazałaś mi jak fantastycznie jest tworzyć coś samemu. 

Przeczytaj też

1 komentarze

  1. "W basenie, we własnej kleistej mazi pływa opasła nuda. Obok, na leżaku, wygrzewa się włochate lenistwo.
    (...)
    Nuda ma jednak jedną przewagę nad lenistwem. Żeby przed nią uciec ludzie wymyślają sobie różne zajęcia, cokolwiek byle tylko zająć czymś ręce i głowę. Piszą, malują, majsterkują, lepią kulki z różnych rzeczy, finezyjnie obcinają paznokietki, albo dokonują wiekopomnych odkryć. Zależy jakie kto ma uzdolnienia. Natomiast przed lenistwem nikt o zdrowych zmysłach nie ucieka". (cyt. za: Sznajper blog)

    Dzisiaj znalazłam te słowa trochę na przekór, by wyjaśnić czemu wyrzeźbiłam ostatnio japońską latarenkę (wiem, wiem, to nieuleczalne!). Wiele tłumaczą mnie samej samą siebie. Pewnie też Córeczko wytłumaczą Tobie Ciebie.
    Jeszcze zacznę tworzyć ogrodowy sutasz, to dopiero będzie... Całuski


    OdpowiedzUsuń

Blog Archive