Biżuteria z dzieciństwa

niedziela, lutego 28, 2016


W miniony piątek świętowałam swoje urodziny. Co prawda było pracowicie, ale to był zdecydowanie miły dzień. Dużo miłych słów, niespodzianek. Lubię taką atmosferę. Zresztą, kto nie lubi. Przy okazji też wzięło mnie trochę na wspominki. 

Całkiem niedawno, szukając czegoś w pudełkach z pamiątkami znalazłam dwie broszki, które doskonale pamiętam z dzieciństwa. Wisienki, które często nosiłam w zerówce (przynajmniej tak pamiętam) oraz mały, skórzany słonik (a może mamuciątko, bo ma futro). Dwie broszki, które zawsze miałam dopięte do sweterka czy bluzeczki. Skąd ten słonik niestety nie wiem ja, a moja mama nie mogła sobie przypomnieć. Ale jest naprawdę uroczy i ślicznie wykonany. A wisienki? Historia jest krótka i przyznam, że mnie bawi. To broszka, która była kiedyś dołączona do butelki nalewki wiśniowej, kupionej gdzieś w Pewexie. Na pewno znacie Kirschberry i tym podobne trunki. To żaden szał, bo w sumie kawałek plastyku, ale jak na tamte czasy i dziecinne oko, podobała mi się. Musze Wam przyznać, że mam do niej sentyment i choć jej nie noszę, chętnie znalazłabym dla niej ładną, dorosłą zastępczynię. Może widziałyście coś ładnego, albo same tworzycie. Chętnie zobaczę wisienkowe broszki.

Mam nadzieję, że też macie jakieś ciekawe wspomnienia z biżuterią z dzieciństwa. Napiszcie je w komentarzu. Chętnie poczytam.

P.S. W ramce jest prezent od mamy. Pukiel moich włosów i zdjęcie z czasu gdy byłam bobasem. Oczywiście golasek, bo przecież takie zdjęcia są najfajniejsze ;)





Przeczytaj też

0 komentarze

Blog Archive