Każdy ma swoje Slow Life

wtorek, stycznia 17, 2017



Pierwsza książka Joanny Glogazy (autorki bloga Styledigger) była ratunkiem dla mojej zdecydowanie przepełnionej szafy. Do tej pory stosuję się do tych rad, moja szafa jest luźniejsza, a ja o dziwno nie mam problemu z serii - nie mam się w co ubrać. Dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po jej Slow Life.

Modne ostatnie życie w stylu slow, pewnie wielu kojarzy się z hasłem: "Rzućmy wszystko i jedźmy zamieszkać w Bieszczady". No bądźmy realistami, ile osób tak może? Na pewno niewiele osób ma taką możliwość. Ale czy o to naprawdę chodzi?

Czytając książkę Asi przekonacie się, że nie. Cała idea slow life opiera się dla mnie na dwóch ważnych elementach: ustaleniu priorytetów i dobrym rozplanowaniu swojego czasu. I nie mam tu na myśli priorytetów tylko zawodowych, ale ogólnie, życiowych. W tym czas dla rodziny, dla nas samych, na aktywność fizyczną, na czytanie książek, hobby i na cokolwiek jeszcze macie ochotę.

Muszę Wam przyznać, że czytając tą książkę, chwilami śmiałam się sama z siebie. Złapałam się na tym, że popełniam masę głupich błędów, które sprawiają, że dzień mi się kurczy, ja chodzę zmęczona, brakuje mi czasu na relaks, czytanie książki. W sumie to najbardziej oczywiste rzeczy często nam umykają. Tutaj zostały zebrane, uporządkowane i tylko czekają, żeby je wprowadzić w życie.

Dla mnie najważniejsze poruszone w niej sprawy to:

Próbować nowego - wiem, że dla wielu (w tym dla mojego męża) to trudne, ale dla mnie ogromnie ważne. Gdyby nie to nie byłoby tego bloga, nie robiłabym zdjęć, nie zainteresowałabym się mediami społecznościowymi, nie zmieniła zawodu i jeszcze mogłabym tak długo wymieniać. Wierzcie mi, czasem warto zaryzykować. Zdecydowanie należę do tych ludzi, którzy wolą żałować, że coś zrobili, niż że nie spróbowali. Nie twierdzę, że to proste. Ale potrafi dać ogromną frajdę.

Po prostu działać - jeżeli coś Wam się nie podoba zmieńcie to. I wcale nie chodzi tu o teatralne rzucenie nielubianiej pracy, tak z dnia na dzień. To kwestia podjęcia decyzji i zmiany nastawienia. Kiedy doszłam do wniosku, że nie satysfakcjonuje mnie już praca w bibliotece i chcę czegoś innego, włożyłam sporo pracy stworzenie sobie możliwości takiej zmiany. To był proces, który trwał 2 lata. Wymagał ode mnie determinacji, ale byłam tego pewna i to przychodziło naprawdę prosto. A kiedy dopnie się już celu, to satysfakcja jest ogromna.

Kwestionować utarte przekonania - ludzie w naszym otoczeniu często (mniej lub bardziej świadomie) wygłaszają różne poglądy. O tym, że blogi się już skończyły, że na rękodziele nie da się zarobić, że nie warto rzucać etatu w państwowej firmie itd. Ale czy to prawda? Lepiej sprawdzić, niż gdybać. Idąc tym tropem zmiana zawodu w wieku 33 lat, rzucenie ciepłe posadki z umową na czas nieokreślony byłoby szczytem głupoty. A nie było. I tu nawet nie chodzi o udowadnianie czegoś innym, a robienie tego co lubimy.

Żelazne zasady - to jest moja najsłabsza strona, ale nad nią pracuje. Zwłaszcza w kwestii organizacji pracy i czasu wolnego. Mam tendencję do przeginania z pracą. Od końca zeszłego roku intensywnie pracuję nad swoją organizacją czasu i rozkładem pracy. Najważniejsza rzecz, to nie zabierać pracy do domu. Po drugie przestałam się spinać. Jeżeli mam ochotę odpocząć, poczytać książkę, zrobić coś co nie ma związku z blogiem, to sobie na to pozwalam. Bez wyrzutów sumienia. Następnego dnia z wypoczętą głową siadam do zaplanowanych zadań i idzie mi znacznie lepiej.

Slow Life to tak naprawdę dostosowanie trybu naszego życia, naszej codzienności do naszych potrzeb i preferencji. Nie chodzi wcale o to, żeby rzucić pracę w korporacji, przenieść się na wieś i uprawiać pomidory. Nie każdy o tym marzy. To co ważne, żeby znaleźć balans w swoim życiu, na swój sposób. Przeczytajcie tą książkę i spróbujcie stworzyć własny.




Przeczytaj też

3 komentarze

  1. Bardzo zaciekawiła mnie kwestia nie zapchanej szafy, a przy tym brak problemu "w co się ubrać"! Chyba sięgnę po tą książkę, mojej szafie na pewno się to przyda! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dluzszego czasu się do niej przymierzam. :) jesteś kolejną osobą, według której warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz może gdzie można ją dostać? Brzmi ciekawie!

    www.strong-power.pl

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive