Bullet Journal cz.1 Jak zaczęłam

środa, lutego 22, 2017



Pamiętam, że kiedy pierwszy raz usłyszałam o idei bullet journal, to kompletnie mnie ona nie przekonała. Zobaczyłam coś co wydawało mi się paradoksem. Bo jak samodzielne tworzenie plannera, kalendarza i czegoś w rodzaju spersonalizowanego notatnika z rysunkami, ozdobnikami i innymi atrakcjami ma mi pomóc się ogarnąć i zaoszczędzić czas? Z ciekawości dołączyłam do grupy Bullet Journal Polska, żeby zobaczyć jak robią to inni. Trochę przeraziły mnie posty z tymi wszystkimi cienkopisami, ozdobnymi taśmami, szablonami, naklejkami i innymi bajerami. Pomyślałam, że jak się w to wkręcę to zbankrutuje. Zmieniłam jednak zdanie po rozmowie z koleżanką, która z bullet journalem spotkała się wcześniej. I tym sposobem wróciłam do źródła i autora pomysłu, który stawiał na minimalizm i użytkowość takiego rozwiązania. Koniecznie zajrzyjcie na jego stronę.

Wtedy odkryłam, że po pierwsza sama decyduje jak będzie wyglądał mój notes, Nie tylko od strony nazwijmy to "artystycznej", ale także organizacyjnej. Od początku wiedziałam, że nie chcę moim bujo (skrót od bullet journal) zastępować kalendarza czy plannera. Codzienne zadania, listy zakupów, spotkania i tego typu sprawy mam w zapisuje w plannerze, o którym już Wam wspominałam w jednym z poprzednich wpisów. Ale w tym roku postanowiłam porządnie zabrać się za blogowe tematy, uporządkować wszystko, zwłaszcza że zaczęłam się zastanawiać się nad moim własnym kanałem na YouTube.

Zaczęłam do wynotowania rzeczy, które chcę umieścić w moim bujo. Chciałam zobaczyć, czy jest tego na tyle dużo, żeby zaczynać temat. Najpierw na liście pojawiły się tylko moje pomysły, a potem przejrzałam jeszcze Pinterest pod kątem innych, ciekawych rozwiązań. Po zakończeniu spisywania wszystkich pomysłów, okazało się, że idealnie nadają się do podzielenia na 2 sekcje: blogową i nazwijmy to lifestylową.

Ponieważ zaczęłam przygotowywać mój bullet journal na 2017 rok jeszcze w grudniu 2016 to miałam trochę czasu i pozwoliłam sobie na drobne elementy zdobnicze w postaci strony głównej i nagłówków poszczególnych sekcji. Ale całość jest biało czarna z srebrnymi akcentami.

W blogowej części mojego bujo przygotowałam sobie następujące sekcje:
- Podsumowanie roku 2016
- Cele na 2017
- Pomysły na posty
- Pomysły na filmy
- Social Media Tracker
- Pomysły na diy
- Nowe techniki handmade
- Współprace blogowe
- Tematy na moją grupę
- Zakupy blogowe
- Miesięczne zestawienia aktywności blogowych
Jak widać są to głównie listy. Mój podstawowy problem organizacyjny polega na tym, że mnóstwo rzeczy zapisywałam na różnych karteczkach, które potem łatwo się gubiły. Teraz wszystkie pomysły mam uporządkowane w odpowiednich sekcjach. Pracuje jeszcze nad paroma pomysłami, w tym nad blogową check listą, ale pokaże ją Wam jak będę z niej w 100% zadowolona.


W części lifestylowej póki co, królują listy związane z czasem wolnym:
- Książki do kupienia
- BBC The Big Read - lista 100 książek, które każdy przeczytać powinien (wiem, zaszalałam!)
- Książki, które mam na półce i czekają na swoją kolej
- Filmy, które obejrzałam w tym roku
- Moja kolekcja lakierów Semilac
Jak widać czeka mnie czytelniczy rok. Mam sporo do nadrobienia. W tej sekcji planuję też od marca habit tracker, bo niestety nie miałam okazji zacząć go wcześniej. Mam jeszcze parę pomysłów na tą sekcję, ale pewnie zrealizuje je w marcu.

Jeżeli chcecie zobaczyć jak wygląda mój bujo w całej okazałości, to zapraszam Was do obejrzenia filmiku, który na ten temat przygotowałam. Dajcie znać, czy słyszałyście o takim sposobie komunikacji? A może sami prowadzicie?






     

Przeczytaj też

9 komentarze

  1. Asiu wspaniale inspirujesz! Kiedyś jako nastolatka miałam podobny zeszyt-pamiętnik gdzie oprócz ważnych dla mnie informacji wycinałam z gazet, pocztówek, ulotek ciekawe zdjęcia, które były dla mnie inspiracją, przekazywały jakąś myśl, inspirowały. To było wspaniałe! Potem niestety to zarzuciłam, ale wiele razy chciałam powrócić do tej metody. Muszę się teraz zmotywować i przestać zapisywać wszystko na karteluszkach, w notesach, bo tak jak wspomniałaś na filmiku takie karteczki często giną. Ciekawi mnie jak zaplanowałaś bujo jeśli np. na stronie pomysły na DIY zabraknie ci miejsca. Będziesz doklejać kartkę czy będziesz zapisywać nowe pomysły na dalszej wolnej stronie? Wydaje mi się, że 1 strona na każdą sekcję to trochę mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, założyłam sobie, że strona tego typu starczy mi na 3 miesiące, potem założę kolejną. Chcę sobie dzielić prace na okresy, żeby potem łatwiej było zrobić podsumowanie i wyciągnąć wnioski na kolejny. Cały bajer tego rozwiązania polega właśnie na tym, że można je sobie modelować w trakcie roku.

      Usuń
  2. Ciekawy wpis, z którego dodatkowo płynie motywacja i mobilizacja w osiąganiu swoich celi. Szczerze mówiąc to mam 22 lata i przez swoje życie bardzo często miałam wrażenie, że w ciągu dnia niewiele zrobiłam i czas uciekał mi jak przez palce. Postanowiłam prowadzić kalendarz i skrupulatnie zapisać co i kiedy powinnam zrobić - chwilę działało, później rzuciłam go w kąt i wróciło marnowanie czasu na przesiadywanie na fb i oglądanie różnego rodzaju pierdół przez 2h. Od około 2 miesiące znowu prowadzę kalendarz w trochę innej formie, bo bardziej kolorowej i planuję mnóstwo rzeczy, które każdego dnia powinnam zrobić, wykonując daną czynność odznaczam ją sobie jako wykonaną - daje mi to mega frajdę i wieczorem zobaczenie fajeczek przy każdym wypisanym zadaniu mobilizuje mnie do działania jeszcze bardziej :)
    Także jestem zdania, że organizacja czasu jest bardzo ważna, można to robić za pomocą kalendarza bądź właśnie przedstawionej przez Ciebie metody - zależy od ludzi i ich charakterów :) nie wykluczam, że kiedyś skuszę się na sposób proponowany przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że znalazłaś swój sposób. O to właśnie chodzi. Też lubię ten moment, kiedy mogę odznaczyć kolejne pozycje na mojej to do liście.

      Usuń
  3. Przez pewien czas wsiąknęła mnie idea BuJo. Ale oglądając wiele tutoriali i "jak tworzę własny BuJo" zauważyłam, że mnóstwo osób bardziej zależy na wyglądzie niż na funkcjonalności. A to właśnie system BuJo jest jego siłą, nie szlaczki. Warto o tym pamiętać. P.S. Śliczny bujo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się przekonałam do bujo, mogę zapisać co chcę gdzie chcę i jak chcę, także mój nie jest ładny tylko bardzo funkcjonalny, piękny blog! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Plannery są teraz na czasie. Sama stosuję patent z kalendarzem na dany rok i dodatkowym notesem z inspiracjami i pomysłami, który starcza mi średnio na półtora roku. Nie jest tak ładny jak bullet journal, ale stosuję w nim mindmapping, kolorowe cienkopisy i różne formy zapisu. Najważniejsze, aby każdy znalazł system który działa. Zapisanie, tak jak Ty zaproponowałaś to już połowa sukcesu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo inspirujący artykuł, właśnie pierwszy raz usłyszałam o bullet journal :) w sumie fajna idea, tylko tyle że ja to chyba jestem wybitnie odporna na wszelkie planery i organizery, robiłam już kilka podejść, kupowałam/drukowałam kalendarze i zawsze to samo, zbyt ambitnie planuję zadania tak że potem nie jestem w stanie ich zrealizować więc się zniechęcam i rzucam wszystko w cholere ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, jeśli zobaczy się w pierwszej kolejności te przepiękne wizualnie bullet journale, w które zapaleńcy wkładają na pewno kilka godzin tygodniowo jeśli nie dziennie to można się przerazić! Ja też zaczęłam od wejścia na stronę autorów pomysłu, którą poleciłaś i system mnie absolutnie zachwycił :) Co do karteczek to w sumie cały czas ich używam, ale raczej do adhocowych zadań. Bullet za to świetnie sprawdza się przy tym co jest przewidywalne i co możesz zaplanować :)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive