Bullet Journal Cz.2 Habit Tracker i moje wyzwanie na marzec

środa, marca 01, 2017



Jest już marzec, wiecie! Nawet nie wiem kiedy, a to już za chwilę wiosna (za 20 dni). Ponieważ początek roku był w moim przypadku dość intensywny i niespodziewany, przez co brakowało mi trochę czasu na wiele rzeczy. W tym na ważne drobiazgi, które potrafią nam umknąć w codziennym pędzie. Dlatego postanowiłam przyjrzeć się w końcu temu tematowi i spróbować go uporządkować.

Tym sposobem wracamy do tematu Bullet Journala. Mocno zadomowił się on w mojej codzienności, a od dziś w moim pojawiło się w nim coś nowego, czyli habit tracker. Ale zacznijmy od początku.


Co to takiego ten habit tracker?

Habit tracker to analogowy sposób na codzienne śledzenie swoich aktywności lub poszczególnych działań, nad którymi chcemy popracować. Mam tu na myśli takie drobne rzeczy, które potrafią nam skutecznie uciekać w ciągu dnia np. poranna gimnastyka, sprzątanie, dni bez jedzenia słodyczy. Możemy tutaj ująć zarówno to co jest dla nas wypracowaniem nowego nawyku, lub pilnowanie się i nie wracanie do tych złych. Bardzo fajnie na polski przełożyła to Kasia z Worqshop.pl nazywając tą sekcję, właśnie Dobre Nawyki. W Bullet Journalu najczęściej habit trackery przeważnie występują w postaci tabelek, gdzie codziennie monitorujemy swoje zaplanowane działania i możemy pod koniec miesiąca zobaczyć, co udało nam się osiągnąć, a co jeszcze wymaga naszej pracy.

Ja postanowiłam zacząć z 7 pozycjami w moim. To i tak sporo. Ale część z nich już wprowadzam w życie od jakiegoś czasu, więc teraz będę miała okazję zobaczyć jak mi to wychodzi w skali miesiąca. W moim przypadku jest to codzienne czytanie. W zeszłym roku brakowało mi na to czasu i bardzo mi brakowało takiego spędzania wolnego czasu, więc w tym roku staram się poświęcić na czytanie chociaż 30 minut przed spaniem. To bardzo fajnie wycisza przed snem, naprawdę polecam. Zamiast zaglądać na Facebooka czy Instagram warto poświęcić czas na fajną książkę. 


Wyzwanie miesiąca

Ale w tym miesiącu postanowiłam postawić sobie jedno wyzwanie i zadbać o coś, o czym zapominam bardzo często.  Mam tu na myśli picie wody. Wszyscy dobrze wiemy, że powinno się wypijać 8 szklanek wody codziennie. No niestety jestem w tym kiepska. Zresztą moja Pani Doktor zawsze dobitnie mi o tym przypomina. W ciągu dnia piję sporo kawy (no co ja poradzę, że tak lubię ten smak). Więc czas najwyższy się za to zabrać, w końcu w 70% składamy się z wody. Na pewno mój organizm będzie mi za to wdzięczny.

Z pomocą w tym wyzwaniu postanowiła mi przyjść firma produkująca wodę ID’EAU, która podesłała mi zapas swojej wody na najbliższy miesiąc. Woda pochodzi z polskiej firmy i jest również wydobywana w Polsce, więc za to ogromny plus. Bardzo podobają mi się też same butelki. Są poręczne (pojemność butelki 0,65l) i można je zabrać ze sobą w torebce (tak jestem jedną z miłośniczek dużych torebek). Poza tym bardzo podoba mi się ich design. Lubię zwracać uwagę na takie elementy. Są proste, etykieta transparentna, bez zbędnych fajerwerków (naprawdę brawo!). 

Myślę, że przy okazji warto przypomnieć dlaczego warto pamiętać o tym, żeby pić wodę codziennie. Krótka lista korzyści zawsze na propsie.

  •       Pobudza metabolizm i poprawia trawienie
  •      Wypłukuje toksyny z organizmu
  •       Nawilża skórę od wewnątrz i poprawia jej wygląd
  •      Poprawia funkcjonowanie nerek
  •      Poprawia humor, bo zdrowszy organizm to lepsze samopoczucie


Takich zalet jest znacznie więcej, ale te już są dobrą motywacją do tego, żeby się za siebie zabrać. Co prawda 8 szklanek wody dziennie brzmi jak bardzo dużo, ale jak już butelka stoi na stole to bardzo chętnie po nią sięgam. To co dla mnie ważne to smak, bez tego się nie da. Woda okazała się delikatna w smaku i ma w sobie miłą lekkość. Mam nadzieję, że do dobry znak.


Marcowy tracker

Pozostałymi  elementami, które znalazły się moim habit trackerze na marzec to regularne branie suplemetów (czasem trzeba, a ja mam tendencję do zapominania), sprawy związane z blogiem (codziennie 30 minut na uporządkowanie pewnych rzeczy i będę na bieżąco ze wszystkimi sprawami blogowymi), uzupełnianie mojego bujo (teraz przy habit trackerze to już nie ma przebacz), 15 minut sprzątania codziennie (myślę, że pozwoli mi uniknąć nawału prac w sobotnie przedpołudnie). Jak to wyjdzie? Mam nadzieję, że dobrze. Będę Wam aktualizować stan rzeczy na bieżąco na Instastories, a na koniec miesiąca zrobię podsumowanie. Będziemy się rozliczać ;)








P.S. Mój mąż już podłączył się pod zapas wody. Zasmakowała mu. Coś czuję, że mój zapas szybko stopnieje ;)  


Wpis powstał we współpracy z marką ID'EAU.

Przeczytaj też

3 komentarze

  1. Ja korzystałam z aplikacji przypominającej o piciu wody. To naprawdę działa, a potem jest to już tak oczywiste ze aplikacja nie jest już potrzebna. Asiu w jakim programie robisz te dodatki - niebieskie tło i napis w rogu na górnym zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te grafiki robione są akurat w photoshopie, przez moją znajomą.

      Usuń
  2. Habit tracker przydałby mi się w codziennym życiu;)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive