Wisior Kameleon

poniedziałek, kwietnia 10, 2017


Aż wstyd się przyznać, ale zaczęłam ten wisior jeszcze w lutym. Długo zbierałam się, żeby go dokończyć. Za dużo miałam wtedy nerwów i niemiłych sytuacji w życiu prywatnym, żeby się skupić. Znacie to uczucie, kiedy nie ruszacie czegoś, bo boicie się, że wyjdzie byle jak? Będzie zrobione na siłę? Tak totalnie bez serca. Może się to wydawać głupie, ale to widać w takich rękodzielniczych przedmiotach. Kiedy robi się je z sercem i zapałem są dopracowane, wypieszczone. Kiedy robimy to na siłę coś zawsze pójdzie nie tak.




Na szczęście udało mi się z ogromnym zapałem do niego wrócić i w końcu w miniony weekend nabrał finalnego kształtu. A wszystko zaczęło się od zamówienia z Royal Stone. Totalnie przepadłam we wszystkich hematytach z tą cudowną kolorową poświatą, która kojarzy mi się z plamą benzyny. Wiem, że to mało romantyczne porównanie, ale jestem córką mechanika samochodowego i to moje pierwsze skojarzenie z takim efektem. Do tego to teraz bardzo modny element wielu babskich gadżetów, a nawet manicure. Dlatego postanowiłam te elementy opleść czarnym sutaszem i tym sposobem powstał spory, bo długości 15 cm wisior. Muszę przyznać, że jestem z niego dumna. Wyszedł lepiej niż pierwotnie zakładałam. Dajcie znać, czy Wam się podoba i czy lubicie ten "benzynowy" efekt.











Przeczytaj też

5 komentarze

  1. Uwielbiam tą benzynową poświatę, naszyjnik wygląda genialnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ten mi się od razu z Game of Thrones skojarzył :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu myslalas żeby zrobić gdzieś wystawę swoich prac? Są przepiękne!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny naszyjnik, co prawda zupełnie nie mój styl, ale doceniam kunszt, bo sama kiedyś tworzyłam biżuterię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny! A na zdjęciu wygląda jak małe lusterko królowej :)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive