Mój sposób na angielski

środa, maja 03, 2017


Angielskiego zaczęłam uczyć się już w zerówce. Sama chciałam. Pamiętam kreskówki z Cartoon Network oglądane z satelity u dziadków, po angielsku. Koniecznie chciałam zrozumieć co mówią. W języku zakochałam się od razu. Bardzo chętnie oglądałam programy w oryginale. Na początku głównie amerykańskie, później głównie brytyjskie. Akurat tak się złożyło, że to kultury i historii tego zakątka świata mam największą słabość.

Niestety nie miałam w życiu szczęścia do nauczycieli angielskiego. W szkole zawsze trafiałam na takiego, który mówił z łamanym akcentem z europy wschodniej i szczerze, często miałam problem, ze zrozumieniem o co im chodzi. Na studiach zdałam egzamin z angielskiego eksternistycznie. Wtedy okazało, że jestem dobra w mowie, ale z pisaniem u mnie gorzej. Wiele słów znałam ze słuchu, ale nie wiedziałam jak je zapisać. Dlatego kiedy postanowiłam pójść na kurs przygotowujący mnie do egzaminu certyfikowanego wiedziałam, że muszę się do tego przyłożyć. Kurs trwał prawie rok. W tym czasie zdecydowałam, że będę czytać książki tylko po angielsku. Moim sojusznikiem w tym wyzwaniu okazał się zaprzyjaźniony, pobliski second hand, który miał ubrania i gadżety z wysp. Także książki, lekkie babskie czytadła, w zawrotnej cenie - 1zł. Tak połykałam książki jedna za drugą. I to była świetna decyzja. Widać to było po wynikach egzaminu końcowego. Jedyna wadą tej metody było to, że potrzebowałam słownik pod ręką. Noszenia go w torebce nie polecam.



Ostatnio okazało się, że ktoś rozwiązał ten problem i stworzył tak wydane książki, które zawierają ten słownik już w sobie. Już nie pamiętam u kogo zobaczyłam takie wydania, ale zwróciły moją uwagę i postanowiłam poszperać. Okazało się, że seria [ze słownikiem] ma całkiem spory wybór tytułów, a co mnie cieszy to zacna kolekcja angielskiej literatury XIX wieku, którą uwielbiam. Tak w moje łapki wpadły na początek 2 tytuły. The Adventures od Sherlock Holmes, które są jedną z moich ulubionych książek i musiała oczywiście być Jane Austen.

Książki są na 2 różnych poziomach trudności i łatwo to poznać po oznaczeniu na okładce. Jak się je czyta? Bardzo wygodnie. Wszystkie trudne słówka są zaznaczone i przetłumaczone na marginesie kartki, na której się pojawiają. Można je też znaleźć na końcu, jeżeli coś nam po drodze uciekło. Z Sherlockiem poszło mi całkiem spoko, Duma i Uprzedzenie to trudniejszy język, ale to też wyzwanie. Mam takie marzenie, żeby kiedyś uda mi się przeczytać w oryginale Hamleta. To dopiero będzie wyczyn, ale do wszystkiego małymi krokami. A Wy lubicie czytać po angielsku? Może macie jakieś fajne tytuły do polecenia? Dajcie znać. Robię listę książek, które warto poznać w oryginale.







Przeczytaj też

8 komentarze

  1. Trzymam za Ciebie kciuki abyś spełniła swoje marzenie. Zdałem sobie sprawę że też powinnam podszkolic swój angielski

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam zbyt dobrego doświadczenia z takimi gotowymi książkami. Jednak kupienie starej używanej książki i męczenie jej z ołówkiem i zeszytem zawsze dawało u mnie najlepsze rezultaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też intensywnie od podstawówki się uczyłam, a potem... tak ważny podstawowy język obcy do nauki zaniedbałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. to prawda, najlepiej czytac ksiazki i ogladac filmy. ja w podstawowce mialam ksiazke Kubus Puchatek i na jednej stronie bylo po polsku, na drugiej po angielsku... albo mialam ksiazke harry potter i kamien filozoficzny - po angielsku i po polksu i sobie porownywalam :)
    To jest swietne do nauki angielskiego!
    Ola Brzeska Blog

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam wewnętrzną blokadę przed angielski :( a też musiałabym się go w końcu nauczyć

    OdpowiedzUsuń
  6. MoŻe to dziwnie zabrzmi ale nie za bardzo lubię czytać po angielsku za to po rosyjsku mogę wszystko i wszędzie. Wynika to pewnie z doświadczeń z przeszłości. Zawsze miałam dobrych nauczycieli z rosyjskiego i tych słabych z angielskiego. Ci z rosyjskiego umieli zachęcić, zarazić pasją do języka A ci z angielskiego wręcz zniechecali (akcent, przygotowanie do zajec). Mam kilka książek po angielsku i kilka przeczytałam ale nie z taką pasją jak te po rosyjsku. Teraz lubię slychac podcastow. Znalazłam takie angielsko-rosyjskie więc czerpie podwójną korzyść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Traktuję czytanie po angielsku jako kontakt z językiem, nie przejmując się niezrozumianymi pojedynczymi słowami, dla poszerzania słownictwa wolę artykuły prasowe i internetowe, z ich długością istnieje większa szansa na to, ze posprawdzam słówka w całym artykule.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam z tego wydawnictwa książkę the great Gatsby i jestem wprost zakochana w niej, według mnie to świetna okazja do nauki języka :D

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive