Ulubione jesienne kolory Semilac

środa, września 20, 2017


Co prawda pierwszy dzień jesieni jest dopiero jutro, ale nie da się ukryć, że lato już dawno poszło sobie w siną dal. Rano było delikatnie mówiąc rześko i mocno żałowałam, że nie założyłam dziś opaski na uszy. Nie wiem czy zauważyliście, ale nawet powietrze zaczyna pachnieć jesiennymi liśćmi. A może tylko ja zwracam uwagę na takie zapachy?

W każdym razie to jest ten moment, kiedy marzy mi się wszystko co ciemno zielone, bordowe, szare, granatowe, ciepłe i... no i gorąca czekolada też. Dlatego postanowiłam Wam pokazać parę moich ulubionych jesiennych kolorów w palecie Semilac. Lakierów hybrydowych używam już prawie 2 lata i nie wyobrażam sobie powrotu do klasycznych. Są wygodne i trwałe, a to co mnie zawsze denerwowało w klasycznych lakierach to odpryśnięty lakier drugi dzień po malowaniu.

Czerwienie i róże

Ja i czerwony lakier na paznokciach to bardzo długo nie było dobre połączenie. Ale udało mi się znaleźć takie odcienie, które skradły moje serce. To przede wszystkich Glossy Cranberry, który jest lekko przygaszonym, czerwono-różowym odcieniem i Berry Nude czyli coś pomiędzy czerwienią i bordo w przygaszonej wersji.

Co do przygaszonych i przybrudzonych kolorów to jest moja kompletna słabość. Chyba każdy kolor wygląda w tej wersji lepiej (dla mnie oczywiście!). Taki jest też kolejny kolor Indian Roses, który jest właśnie takim ciepłym, zgaszonym różem. Idealnie sprawdza się na co dzień.

Jak już jesteśmy w temacie różu, to jest też miejsce na coś mocniejszego. Zacznę od Tuna Voyage (a już miałam napisać love, więc sami rozumiecie) z kolekcji Flavours, który jest czymś między ciemnym różem i zgaszonym fioletem. To naprawdę miłość.




Szarości, szarości

Drugi kolor to szarość. Uwielbiam ten kolor na paznokciach, chociaż mój tata szczerze go nie znosi i mówi, że wygląda trupio. Na szczęście mąż akceptuje bez problemu. W tym kolorze lubię to, że może mieć wiele wersji i każda ma inny charakter. Grunge to ciemny grafit, który ma dla mnie totalnie rockowych charakter. Grey pepper jaśniutki, czysty, wręcz wiosenny. I chyba najpiękniejszy kolor i najbardziej nieokreślony (ni to szary, ni brązowy, a tym bardziej nie fioletowy), ale ciepły i uroczy - Little stone.



Zieleń i brąz

Na koniec 2 kolory, które bardzo polubiłam. Stylish brown, który jest ciepłym brązem, lekko rozmleczonym, lekko brudnawym. Ciemny, ale bardzo elegancki kolor. No i wojskowa zieleń na którą długo czekałam - Hunter Queen. Miałam kiedyś podobny odcień w klasycznym lakierze i był najszybciej zużywanym przeze mnie kolorem.



Teraz szukam idealnego bordowego odcienia. Brakuje takiego w mojej kolekcji, więc jeśli macie coś sprawdzonego w głębokim odcieniu i wersji hybrydowej oczywiście to koniecznie dajcie znać w komentarzu.




Przeczytaj też

2 komentarze

  1. Piękne kolory! Ja na paznokciach lubię złamane róże i fiolety

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jesień wybieram klasyczną czerwień lub taką w kolorze dojrzałego wina. Szaleję z ciemnymi barwami typu granat, a nawet czerń. Zieleń? Podoba mi się u innych,ale jakoś nie czuje jej u siebie. Do zobaczenia w sobotę w Gdyni :)

    OdpowiedzUsuń

Blog Archive