#MADE.WITH.LOVE / Dlaczego warto mieć pasję

by - piątek, marca 09, 2018




Kiedy zajęłam się tworzeniem biżuterii sutaszowej byłam ogromnie podekscytowana. Coś nowego, co zawsze mi się podobało, a teraz mogę spróbować zrobić to sama, własnymi rękami. Właśnie z tej ekscytacji powstał ten blog. Miał być dziennikiem postępów i mobilizacją do dalszego działania. A w tej całej ekscytacji chętnie opowiadałam o tym znajomym, koleżankom w pracy itd. Niektórych zaraziłam tą techniką! Emi, Ty wiesz!

Ale, bo zawsze jest jakieś. Reakcja wielu z nich była dla mnie zaskakująca i myślę, że ta grafika z Co znosi psychika rękodzielnika jest tutaj totalnie w punkt.


Często chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo stereotypy rządzą naszym światem, „pomagają” nam ocenić sytuację, czy człowieka. Stykałam się z nimi przez kilka lat swojej kariery bibliotekarki. W temacie rękodzieła jest bardzo podobnie i często tworzenie czegoś często postrzegane jest, jako brak pomysłu na siebie (tak, wiem, że to bez sensu) bo przecież dzierganie (szeroko pojęte) jest dla przysłowiowych starych bab.

A ja chcę Wam dziś powiedzieć o posiadaniu takiej pasji od innej strony. Zacznę od tego, że ogromnie mnie cieszy fakt, że w sieci coraz więcej jest fascynacji rękodziełem (haftem, szydełkowaniem, robieniem na drutach i innymi technikami). Tworzenie stało się elementem modnego teraz slow life. Okazało się, że to nie jest brak pomysłu na siebie, ale sposób na relaks, ciekawe spędzanie czasu, odcięcie się trochę od bycia online czy oglądania telewizji.


I to jest super!

Moim zdaniem każda pasja, w tym też te rękodzielnicze, jest przede wszystkim po to, żebyśmy mogli się rozwijać. I nie mówię tu o modnym teraz samorozwoju w coachingowo-biznesowej formie, ale o robieniu czegoś dla siebie, rozwijaniu swojej wyobraźni, poszerzaniu horyzontów. Tworzenie pozwala nam lepiej poznawać kolory, łączyć je, rozwijać podstawowe formy, eksperymentować, bawić się tym, co robimy. Nawet, jeżeli robimy to dla siebie i do szuflady.



Czy na takiej pasji trzeba zarabiać?


To teraz też bardzo modny temat. Często pojawiają się hasła nawołujące do zamiany pasji w sposób zarabiania na życie. Z tego nurtu wyłoniło się mnóstwo niesamowitych twórców i projektantów. Faktycznie, może to nie jest proste i wymaga determinacji, ale oczywiście można. Dziś jednak chcę Wam powiedzieć, że można, ale nie trzeba. Posiadanie pasji tylko po to, by mieć coś, co nas relaksuje, co sprawia frajdę, też jest ok! 

Często różne osoby pytają mnie dlaczego nie sprzedaje robionej przez siebie biżuterii. Musze przyznać, że kiedyś o tym myślałam. Jeszcze na początku tego bloga. Ale wiecie co? Ja czasem nudzę się przy robieniu drugiego kolczyka w tym samym wzorze, czasem nie mam kompletnie szyć, innym razem mam ochotę zrobić jakąś szaloną, nietuzinkową formę, która pewnie nikomu innemu się nie spodoba. A przede wszystkim tworzenie biżuterii to mój sposób na relaks i oderwanie się od codzienności, więc gdybym miała ją robić na zamówienie i za pieniądze to już by nie było relaksujące. Dlatego ja zostawiam moje uszytki sobie i jako prezenty dla moich bliskich. A wtedy wiem, że stworzyłam je właśnie z uczuciem i sympatią dla obdarowanego. I to jest dla mnie najważniejsze.



Wpis powstał w ramach akcji blogersko/vlogerskiej "Wyjątkowy rok", do której zostałam zaproszona. Biorą w niej udział jeszcze inni, ciekawi twórcy, więc zajrzyjcie koniecznie! Wszystkiw wpisy znajdziecie TU.

A lista twórców przedstawia się tak:



Może spodobają Ci się również

5 komentarze

  1. A ja dodam jeszcze jeden aspekt pasji, o którym usłyszałam kiedyś na jednej z konferencji o przedsiębiorczości. Jeżeli pasja staje się źródłem utrzymania, wówczas powstaje luka na, paradoksalnie, rzeczy, które sprawiałyby nam przyjemność w wolnym czasie. Tak więc, jak to w życiu, trzeba znaleźć równowagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Fajnie jest mieć coś tylko dla siebie. Bez przymusu, bez napięcia.

      Usuń
  2. Pasja to taki nasz motorek napędowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pasja w życiu jest jak sól w potrawie - niby niekoniecznie, ale nadaje właściwy smak:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cię! Ja nie mam cierpliwości do tego typu prac twórczych.

    OdpowiedzUsuń