Jestem plus size i co z tego?

By madebygigi - czwartek, maja 24, 2018



Cześć!


W sumie to pomysł na ten post powstał trochę spontanicznie, w wyniku tego co obserwuję od czasu do czasu nie tylko w sieci, ale także w swoim życiu. Nieustająco zadziwia mnie to, że ludzie tak bardzo skupiają się na rzeczach, które często wcale nie są kluczowe i często nie potrafią wyjść ponad to co widzą.

Standardy

Nie będzie odkryciem to, że nie jesteśmy identyczni. Nie wszystkie kobiety mają figurę modelki i rozwiane, pofalowane włosy jak z reklamy szamponu. Ale jakimś dziwnym sposobem właśnie tak siebie nawzajem oceniamy. Zwłaszcza kobiety. Pamiętam opowieść mojej mamy, której znajoma z pracy nie umiała zaakceptować tego, że moja mama nie jest chuda. Ta znajoma za to osoba, której natura zafundowała szczupłą i lekko łykowatą posturę. Na szczęście moja mama ma do siebie dystans i poczucie humoru, ale nawet jak człowiek bierze takie uwagi z przymrużeniem oka to nie da się od tego odgrodzić. Zawsze znajdzie się ktoś, kto walnie takim tekstem jakby człowiek nie posiadał w domu lustra i nie wiedział jak wygląda.

Tworzenie takich standardów często generuje wręcz absurdalne sytuacje. Jako dziecko nie byłam grubasem, ale miałam „szczęście” trafić na klasę tzw. szczypiorków, na tle których wydawałam się grubsza i mimo tego, że nie byłam wtedy plus size, to jednak byłam, bo inni tak mnie zaszufladkowali.

Nie wiem czy to będzie mój coming out, bo część z Was miała okazję spotkać się ze mną gdzieś w realu lub widzieć mnie na zdjęciach. Ale tak, mogę to powiedzieć – jestem SIZE PLUS!





Size plus i inni

Wiecie co wkurza mnie najbardziej? To, że ludzie potrafią oceniać moje kompetencje przez pryzmat rozmiaru sukienki! A nie jestem trenerem fitnessu, więc myślę że numerek na metce ma niewiele wspólnego z tym, czy jestem dobra w marketingu.

W swojej karierze zawodowej miałam taki epizod w którym pracowałam z osobą, która była zafiksowana na punkcie sportu i nie umiała zaakceptować tego, że ja nie jestem taka jak ona. Na szczęście nie trwał on zbyt długo. A do tego wszystkiego nie jestem wege. Wiecie, to taki zestaw argumentów z którym nie ma nawet jak dyskutować, bo każdy ma inny światopogląd. I tutaj właśnie jest problem, że każdy ma do takiego prawo, ale już prawa do narzucania go innym nie ma. Ale wiele osób o tym nie pamięta!

Myślę, że wiele z Was doskonale zna takie sytuacje i na własnej skórze miałyście okazji ich doświadczyć.



Co z tym zrobić?

Z ludźmi nie da się zrobić wiele. Części z nich nigdy nie uda się przekonać do tego, że wygląd nie świadczy o naszej wartości. Bo tak naprawdę bycie plus size to nie jest jedyny powód do tego, żeby inni traktowali nas gorzej/z góry czy po prostu dyskryminowali. Generalnie ludzie dobrze się czują wtedy, kiedy wszędzie jest to samo, tak samo i nic oraz nikt się nie wyróżnia. Najlepiej jest wtedy, kiedy wszyscy mają podobną pracę, podobną płacę (bardzo ważny czynnik), podobnej klasy samochód (nie waż się wyskoczyć z jakimś lepszym modelem), podobny model rodziny (wiecie układ – mąż, żona i dzieci, bo mąż i żona bez dzieci to już nie rodzina).  W sumie to zawsze można mieć mniej i gorzej, to dozwolona opcja bo sprawia, że inni czują się lepiej. Ale nie może być inaczej!





Co ja z tym robię?

Wiem, że to może się wydać wyświechtane, ale z czasem dobrze zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy zupą pomidorową i nie wszyscy muszą nas lubić. To takie proste, ale czasem doskonale wiem, że trudne do zrozumienia dla nas samych.

Zasada jest prosta. Nie potrzebuję w życiu osób, które mnie nie akceptują, czy ze względu na wagę, czy kolor włosów albo ulubioną kapelę (o poglądach politycznych czy religijnych już nie wspominam). Bo tak, możemy się różnić style życia, figurą czy ulubionym smakiem lodów, ale musimy się szanować.

Uśmiechaj się i rób swoje. Wszystkie jesteśmy wartościowymi kobietami, dziewczynami i możemy osiągnąć wiele. Czasem jest tak, że my idziemy do przodu, ktoś inny zostaje w tyle, albo wybiera inną drogę. I to jest ok. Naprawdę. Ważne jest to, żeby dobrze czuć się ze sobą!












PS.

Tak, tak. Jestem plus size i uwielbiam takie ciuchy. Myślę, że w tym rozmiarze można też wyglądać fajnie i na luzie. Na Instagramie pytałyście mnie o koszulę w mordki buldoga - możecie ją znaleźć w Bon Prix. Także tam znajdziecie fajne jeansy w większych rozmiarach!

Stylizacja do zdjęć powstała dzięki Bon Prix.

  • Podziel się:

Możesz przeczytać także te posty

28 komentarzy

  1. Świetna stylizacja i bardzo mądry wpis! Domagam się częściej Twoich zdjęć, super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Jest szansa, że będzie tak częściej. Mam teraz młodego fotografa, który chętnie mi zrobi parę zdjęć.

      Usuń
  2. Jesteś piękną kobietą! I mega fajna ta koszula :D I tak jak piszesz, wygląd czy rozmiar ubrań, które nosimy nie powinny mieć żadnego wpływu na ocenianie czy odbieranie naszego zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Myślę, że często jesteśmy dla siebie zbyt surowe i musimy częściej mówić sobie miłe rzeczy.

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis, przeczytałam z przyjemnością ;)
    Sama jako dziecko doświadczyłam prześladowań z powodu mojego wyglądu. Najgorsze bylo to, że szybko przytyłam nie dlatego, że jadłam za dużo czekolady ;p, tylko z powodu choroby i nie umiałam innym tego przetłumaczyć, ani sobie. To było straszne i do dziś noszę to w sobie.
    Obecnie noszę rozmiar 40/42 i już w tym rozmiarze można o kimś powiedzieć, że jest plus size! Tak! Najgorsze jest chyba to, że nie ludzie nie wiedzą do jakiego mnie wora wrzucić ;P Niby wygląda dobrze, ale chyba za dobrze... Ja akceptuje swoje ciało, niestety zauważyłam, głównie wśród młodych dziewczyn, totalny jego brak, brak tolerancji. Niestety mamy kult ciała z Instagrama! Jak się nie ma poopy jak Beyonce to cytuje "żaden chłopak mnie nie zechce"... To bardzo smutne ;(
    Z tego wszystkiego, z tych prześladowań jestem wyczulona na cierpienie innych. Dla mnie nie ma znaczenia rozmiar! Potrafiłam zaakceptować siebie, to łatwiej mi jest akceptować innych ;) A każdy jest inny ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą! Miałam nawet taką sytuację, gdzie jedna z osób z rodziny męża nie mogła zaakceptować mnie i nawet podburzała dzieci przeciwko temu jak ja wyglądam. Szkoda słów po prostu.

      Usuń
  4. Asiu ja nigdy nie postrzegałam cię jako plus size! Nigdy mi to do głowy nie przyszło. Zawsze kojarzyła mi się z tobą piękna biżuteria i zdolności manualne w hand made. Zgadzam się w 100% że ludzie nie lubią kiedy mamy od nich lepiej czy więcej. Ostatnio rozmawiałam o tym z moja koleżanką i doszłyśmy do bardzo dobrych wniosków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko <3 ogromnie się cieszę, że są osoby, które potrafią patrzeć na innych przez pryzmat tego jakimi są ludźmi. W końcu to się liczy najbardziej!

      Usuń
  5. Jesteś plus size, jesteś piękna i wyjątkowa jak każda z nas! Świetny outfit! Oddawaj te buty! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehehehe butów nie oddam!!!
      Chociaż mój mąż nie jest ich fanem ;)
      Dziękuję Ci Kochana za miłe słowa.

      Usuń
  6. Ja tez jestem rozmiarów plus size i od dawna sie z tym pogodziłam. teraz to mi nawet lekarz broni mniejszych rozmiarów:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze zdumiewało mnie szufladkowanie ludzi według rozmiaru, narzucanie co jest ok, a co nie. Trzeba być po prostu sobą i cieszyć się każdym dniem, bo na ciało nie zawsze mamy wpływ. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to dziwi, ale mam wrażenie, że tak jest łatwiej ludziom.

      Usuń
  8. Tez jestem plus size :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. ja dla odmiany jestem mini size i wiesz wcale nie czuje się z tym lepiej, jestem zwykłą, prostą kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, bo tu nie chodzi o to, że jedni są lepsi od drugich. Każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego i to powinno być najważniejsze, a nie rozmiar kiecki.

      Usuń
  10. No i super. :) Ja z kolei osoby plus size kojarzę często z mega poczuciem humoru i właśnie dystansem do siebie. Oczywiście, że nie każdy musi być taki sam, byłoby nudno. :) Ja jestem niska i mam krótkie nogi i też sama się z tego śmieję mimo, że kiedyś trochę mi to przeszkadzało. 😃 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś w tym jest. Też znam mnóstwo takich osób.Moja mama też jest plus size i zawsze była duszą towarzystwa.

      Usuń
  11. Skoro lubisz swój rozmiar, dobrze się w nim czujesz i nie powoduje negatywnych skutków dla zdrowia, to co komu do tego? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje, ale potem okazuje się, że potrafi to być kluczowy czynnik oceny człowieka. Ale nie ma się co łamać, tylko robić swoje.

      Usuń
  12. Mnie wciąż pytają, kiedy urodzę, bo kiedyś taka chudzinka byłam, a teraz mi się przybrało. ;) Fakt faktem, nie czuję się najlepiej, bo brak mi ruchu i wciąż chodzę przemęczona. Nie mniej najważniejsze jest czuć się dobrze sam ze sobą, jeśli nam coś nie odpowiada to można to zmienić, a jeśli jest ok... To po co, jeśli tego nie chcemy? Jeśli chodzi o ubieranie się w rozmiarze plus size. Czasem kłopotliwe, ale jak ktoś dobrze się ubierze, to można pozazdrościć ;) A Ty wyglądasz świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 Powiem Ci, że mój sprawdzony sposób to sukienka! Zawsze robi robotę i dziewczyny o bardziej kobiecych kształtach wyglądają w nich obłędnie! Ale cieszę się, że w końcu znalazłam też dla siebie spodnie, których szukałam chyba 2 lata.

      Usuń
  13. Ja też jestem plus size i to na całkiem konkretnym plusie, ale jakby... Naprawdę mam już w dupie wszystkich, którzy mają z tym problem. To ich problem.
    To, czy ja coś z tym zrobię czy nie i to z czego wynika ten problem, to moja sprawa. Ważne żeby czuć się ze sobą dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że ludzie z braku ciekawszych zajęć znajdują problemy tam, gdzie ich nie ma. Aga jesteś fantastyczną kobietą i ogromnie podziwiam jak działasz w sieci. Rozmiar to rozmiar, a Ty masz talent! To się liczy.

      Usuń
  14. I tak trzymaj! :)) Super wpis!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem plus size od podstawówki i najbardziej bolał mnie zawsze brak wsparcia od rodziny, też plus size. Generalnie nauczyłam się z tym żyć, choć nie powiem, że jest mi super fajnie. Kolejny raz wzięłam się za siebie, tym razem z zupełnie innym podejściem i cóż, mam nadzieję, że mi się to opłaci. Bo na dietach byłam kilkunastu, pod kontrolą różnych dietetyków, łącznie z tym, że łykałam wulkaniczną lawę na schudnięcie ;) Ale, do czego dążę. Jesteśmy normalnymi ludźmi. Jest nas więcej do kochania. Jeśli ktoś ma z tym problem to może nie patrzeć, nikt mu nie każe. Rozumiem, że skoro mają prawo nazywać mnie szafą, to ja mam prawo nazywać chude osoby wieszakami? Świat taki jest, że przykleja łatki, ale ja już mam to naprawdę w poważaniu. Życie jest krótkie i to stanowczo za krótkie, żeby się ciągle przejmować czyjąś opinią. Sorry, rozpisałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie i tak będziesz zupką pomidorową Asiulku ! O , i to taką na wypasie :)
    A co do rozmiaru - kiedyś się tym martwiłam ale mój prywatny , osobisty mąż utwierdził mnie w przekonaniu że nawet bycie plus size nie przeszkadza mu w niczym . I ja tego się będę trzymać , skoro mężowi to nie przeszkadza czy moim przyjaciołom to cóż mnie obchodzi zdanie innych ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo doceniam Twoje podejście. Ja nie mam nic do osób +size ale bardzo boli mnie to gdy osoby które mają więcej kg użalają się nad sobą i nic z tym nie robią. W moim otoczeniu są osoby +size, które zrzucają wszystko na geny i choroby ale np. nie dbają o to żeby spróbować się lepiej odżywiać czy chociażby robić sobie dłuższe spacerki.
    Owszem, doskonale o tym wiem, że jesteśmy różnej budowy i czasem niektórym nie da się zejść do rozmiaru 36 ale to nie znaczy, żeby o siebie nie dbać nawet przy rozmiarze 46.

    Według mnie powinnaś jeszcze bardziej promować swoje idee i wspierać osoby +size, w dbaniu o siebie i super wyglądzie :)

    PS. Szczupli, a wysocy także mają problem ze znalezieniem fajnych ciuszków także wiem co to znaczą poszukiwania ;)

    OdpowiedzUsuń